piątek, 18 lipca 2014

Małosolne ze świeżym miodem


Jedliście już w tym roku? :) Teraz smakują najlepiej!
Ogórki małosolne (najlepiej jedno lub dwudniowe) maczać w świeżym miodzie (u mnie spadziowy) i konsumować ze smakiem.

Kto jeszcze nie próbował - niech się poprawi :)





poniedziałek, 14 lipca 2014

Tarta ze świdośliwą


Zwykła - niezwykła tarta. Zwykła, bo to klasyka gatunku - kruchy, cieniutki spód i owocowe nadzienie, związane śmietanowo-jajeczną polewą. Niezwykła, bo po raz pierwszy udało mi się upiec ciasto w pełni świdośliwowe :) Wcześniej garstki jagód tego mało popularnego jeszcze u nas krzewu dodawałam do mufinek razem z leśnymi jagodami czarnymi lub innymi sezonowymi owocami do letnich ciast, ale nigdy nie były one smakiem dominującym, ponieważ miałam ich za mało. W tym roku, nasze dwa ogrodowe drzewka świdośliwy rozrosły się na tyle, że udało mi się nazbierać jagód nie tylko na tartę, ale i pierwsze z nich przetwory. Do tego dzikie gołębie i inne ptactwo - wielcy amatorzy tych oryginalnych przysmaków, okazali się wyjątkowo łaskawi, oszczędzając większość dojrzałych owoców i dlatego mogłam cieszyć się wyjątkowo pokaźnymi zbiorami :)

Świdośliwa jest wciąż bardzo rzadko spotykana w naszych ogrodach i tym samym rzadko wykorzystywana w kuchni. Z mojego internetowego śledztwa dowiedziałam się, że od wieków znana jest na przykład w Kanadzie. Na początku, jako dziko rosnący krzew, zapewniający pożywienie pierwszym osadnikom, później jako roślina hodowlana, popularna wśród współczesnych Kanadyjczyków. Owoce świdośliwy, jako bogate źródło antyoksydantów, witamin i składników mineralnych, spożywane są przez nich na surowo, ugotowane na parze, suszone lub w postaci owocowych galaretek z przetartego i podsuszonego miąższu. Oryginalnym, lokalnym produktem, który jeszcze teraz można znaleźć w kanadyjskich sklepach jest pemmican - niezwykle odżywcza potrawa, robiona z suszonych i zmielonych kawałków mięsa (najczęściej bizona, łosia lub jelenia), wymieszanych ze stopionym tłuszczem i owocami świdośliwy, która pozwalała kiedyś przetrwać srogie zimy. Podaruję sobie na razie wypróbowanie takiego ekstremalnego przepisu (ale może jacyś miłośnicy survivalu będą zainteresowani :)), ale postanowiłam sobie, że moich świdośliwowych skarbów nie zmarnuję w tym roku i przerobię do ostatniej jagódki. Na pierwszy ognień poszła tarta.

Wykorzystałam przepis Klotyldy z Chocolate&Zucchini, ponieważ zależało mi na wypróbowaniu owoców świdośliwy w jak najbardziej czystej formie, bez kremów i innych dodatków o zdecydowanym smaku. Tutaj jagody połączone są jedynie z cukrem i zmielonymi migdałami, które fantastycznie podkreślają ich naturalny smak - słodki, z lekko orzechową goryczką. Świdośliwa ma jeszcze jedną dużą zaletę - owoce nie rozpadają się w obróbce cieplnej! Zachowują swój kształt jagodowych kuleczek, przyjemnie stawiając opór pomiędzy zębami. Byłam bardzo mile zaskoczona, bo tarta smakowała świetnie na świeżo - jeszcze lekko ciepła, z kleksem jogurtu naturalnego, ale też na drugi dzień, kiedy kruche ciasto lekko zmiękło i tarta nabrała delikatnego, aksamitnego smaku. Jestem na tak i już czekam na kolejne świdośliwowe zbiory i eksperymenty deserowe i nie tylko :)

Tarta ze świdośliwą:

kruchy spód - 
85 g zimnego masła,
85 g cukru pudru,
170 g mąki,
1 łyżka zimnego mleka,
1 łyżeczka białego octu winnego,
szczypta soli

nadzienie - 
ok. 500 g owoców świdośliwy,
25 g zmielonych na mączkę, prażonych migdałów,
25 g cukru,
1 jajko,
1/4 szklanki śmietanki kremówki 30%

Przesianą mąkę wymieszać z cukrem pudrem i solą. Dodać pokrojone w kostkę zimne masło, jajko, mleko o ocet i szybko zagnieść ciasto. Uformować kulę i zawiniętą w folię schłodzić w lodówce.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.
Schłodzone ciasto rozwałkować i wykleić nim formę do tarty, łącznie z bokami (ciasto jest bardzo delikatne i może się rwać - w takim wypadku po prostu wykleić nim formę przenosząc kawałki). Ciasto ponakłuwać widelcem i piec około 15 minut, aż zrobi się lekko złociste.

W tym czasie umyte jagody świdośliwy wymieszać z cukrem i mielonymi migdałami. Napełnić nimi podpieczony spód. Wstawić z powrotem do piekarnika i piec kolejne 15 minut.

Jajko zmiksować ze śmietanką i polać jagody świdośliwy. Piec kolejne 15 minut, aż polewa zetnie się. 
Upieczoną tartę wyjąć i pozostawić do wystygnięcia. 
Najlepiej smakuje podana z jogurtem lub bitą śmietanką.



czwartek, 3 lipca 2014

Pizza z rabarbarem, kozim serem i bazylią


Przyznaję - jestem sportową ignorantką. Nie mam zielonego pojęcia do znaczy "spalony", na stadiony chodzę tylko i wyłącznie na koncerty i nie oglądałam dotąd żadnego mundialowego meczu. Z czystej ciekawości obejrzę pewnie mecz finałowy a tymczasem chętnie kibicuję kibicującym i urządzam sobie mały mundial w kuchni. Nie da się ukryć, że najpopularniejsze menu kibica niezależnie od narodowości i miejsca zamieszkania to fastfoodowe dania, przegryzki i przekąski w towarzystwie kufla piwa, a że dobry, domowy fasfood nie musi być zły - dzisiaj proponuję pizzę :)

Długo szukałam pomysłu na zagospodarowanie ostatnich w tym roku łodyg mojego ogrodowego rabarbaru, niekoniecznie słodkiego, chętniej wytrawnego i w końcu wpadłam na oryginalny przepis na pizzę z rabarbarem. Okazało się, że wytrawna kwaskowatość rabarbaru świetnie pasuje do słonego, kremowego sera koziego w połączeniu z pomidorowo-miodowym sosem i festiwalem bazylii (zielona, purpurowa, cytrynowa i grecka) prosto z moich balkonowych skrzynek z ziołami. Cienki i delikatny spód to wypróbowany już przepis Jamiego Oliviera, który mogę polecić z czystym sumieniem, tak jak całą pizzę - będzie smakować Wam i na meczu, letnim pikniku, jak i bez okazji, dla czystej przyjemności ;)


Pizza z rabarbarem, kozim serem i bazylią:

ciasto - 
250 g mąki chlebowej,
3,5 g drożdży suszonych,
1/3 łyżeczki soli,
1/2 łyżki cukru,
160 ml letniej wody,
1 łyżka oliwy,
1 łyżka semoliny

sos pomidorowy -
1 puszka pomidorów lub 6 łyżek przecieru pomidorowego,
2 łyżki oliwy z oliwek,
2 ząbki czosnku,
1 łyżeczka miodu,
2 łyżeczko oregano,
1/2 łyżeczki soli

nadzienie -
1 mała cebula lub 3 zielone cebulki,
2-3 łodygi rabarbaru,
125 g koziego sera,
1 kula mozzarelli,
1/4 szklanki posiekanych liści bazylii + dodatkowa garść do garnirowania,
1 łyżka oliwy,
sól i pieprz

Przygotować ciasto - ciepłą wodę wymieszać z suszonymi drożdżami, cukrem i oliwą. Pozostawić na ok. 10 minut, aby drożdże zaczęły pracować.
Mąkę przesiać do miski i wymieszać z solą. W środek wlać zaczyn drożdżowy i mieszając widelcem, połączyć z mąką. Zagnieść ciasto i wyrabiać kilkanaście minut, aż będzie gładkie i lśniące. Uformować kulę, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia.

Przygotować sos - oliwę wlać do rondla i dodać posiekany czosnek. Podgrzewać na małym ogniu, aż czosnek zeszkli się lekko. Dodać pomidory lub przecier pomidorowy, miód i oregano. Gotować na małym ogniu ok. 10 minut, aż sos zredukuje się. Doprawić solą.

Przygotować nadzienie - cebulę posiekać i zeszklić na oliwie. Dodać pokrojony w niewielkie kawałki rabarbar i dusić mieszając ok. 3 minuty. Doprawić solą i pieprzem.

Rozgrzać piekarnik i kamień do pieczenia pizzy, jeżeli używacie do 230 stopni.
Wyrośnięte ciasto przełożyć na blat oprószony semoliną i rozwałkować cienko (można podzielić ciasto i rozwałkować kilka małych spodów). Spód skropić oliwą i rozsmarować sos pomidorowy. Rozłożyć uduszoną cebulę z rabarbarem, posiekaną bazylię, pokrojony w kawałki ser kozi i na końcu mozzarellę.
Pizzę przełożyć na rozgrzany kamień i piec ok. 15 minut, aż będzie lekko rumiana na brzegach.
Upieczoną posypać pozostałymi listkami bazylii.





czwartek, 26 czerwca 2014

Zupa krem z rzodkiewek i jabłek


Różowa zupa :) I nie jest to ani botwinka, ani barszcz, ani nawet mój ukochany letni chłodnik litewski. Wszyscy lubią świeżą, chrupiącą rzodkiewkę do kanapek lub w sałatce, a czy próbowaliście kiedyś rzodkiewkę ugotować?

Rzodkiewka w mojej kuchni pojawia się zwykle w okolicach wielkanocnego śniadania i zostaje tam do końca lata. Świeża ma krótki czas przydatności do spożycia - szybko starzeje się i traci swój smak i chrupkość, więc w ogrodzie siejemy ją na okrągło, co kilka tygodni tak, aby nowa grządka zdążyła dojrzeć zanim starsza przekwitnie i zdrewnieje. Nie wyobrażam sobie śniadania bez twarożku ze szczypiorkiem i rzodkiewką, przynajmniej raz w tygodniu, a ciepłych dni bez chrupiącego rzodkiewką chłodnika. Ostatnio odkryłam też, że rzodkiewka smakuje równie dobrze i ciekawie w postaci ugotowanej. Zupa krem z dodatkiem jabłek i ziemniaków jest aksamitna, lekko kwaskowata i bardzo delikatna, więc podkręciłam jej smak odrobiną pieprzu cayeńskiego, dzięki czemu nabrała zadziornego charakteru. Jak wszystkie kremy, zupa najlepiej smakuje w towarzystwie chrupiącej przystawki w postaci grzanki lub groszku ptysiowego.

Zupa krem z rzodkiewek i jabłek:

2 cebule, 
2 łyżki oliwy,
około 450 g rzodkiewek,
około 370 g ziemniaków,
3 jabłka,
1 litr bulionu drobiowego lub warzywnego,
1/2 szklanki śmietanki kremówki,
szczypta pieprzu cayenne,
sól i pieprz

grzanki -
bagietka,
żółty ser, 
kilka dodatkowych rzodkiewek,
jabłko

Posiekaną cebulę zeszklić na oliwie w dużym garnku. Dodać pokrojone w kostkę rzodkiewki i obrane i oczyszczone z gniazd nasiennych jabłka - wszystko dusić mieszając około 5 minut. Dodać pokrojone w kostkę ziemniaki oraz gorący bulion. Przykryć pokrywką i gotować na małym ogniu około 20 minut, aż ziemniaki będą miękkie. Zmiksować zupę blenderem, aż powstanie gładki krem. Doprawić do smaku pieprzem cayenne, świeżo zmielonym pieprzem czarnym i solą oraz zabielić śmietaną. 

Bagietkę pokroić na kromki i zapiec lub z obu stron. Na każdej opieczonej kromce bagietki położyć plasterek sera żółtego i plasterki rzodkiewki i jabłka. Podawać z gorącą zupą.




niedziela, 22 czerwca 2014

Tarta czekoladowo-miodowa z truskawkami


Tarta na powitanie lata :) Chociaż chłodne i deszczowe, to mam nadzieję, że to tylko złe dobrego początki i z tygodnia na tydzień lato rozkręci się pięknie.

Uwielbiam połączenie czekolady i truskawek! Nie tylko smakowo, ale i wizualnie i gdybym miała za zadanie stworzenie wyrafinowanego deseru z truskawkami na specjalną okazję, na pewno stawiałabym na tę kombinację. Głęboki, czekoladowy kolor wspaniale podkreśla soczystą, zmysłową czerwień truskawek, a kiedy wmieszamy w to wszystko świeżą, złocistą słodycz miodu, mamy prawdziwy raj dla wszystkich zmysłów. Tarta banalna w przygotowaniu, ponieważ pieczenia wymaga tylko kruchy spód. Czekoladowo-miodowy ganache, którym wypełniamy tartę wystarczy tylko schłodzić w lodówce i uzupełnić świeżymi truskawkami. Smak oceńcie sami, ale jestem pewna, że koneserzy czekolady będą zachwyceni.


Tarta czekoladowo-miodowa z truskawkami:

kruchy spód czekoladowy - 
1 szklanka mąki,
1/2 szklanki kakao,
1/2 szklanki cukru pudru,
120 g zimnego masła,
1 żółtko,
szczypta soli

nadzienie - 
340 g czekolady (ciemnej lub mlecznej według gustu - ja użyłam ciemnej),
1/4 szklanki miodu + 2 łyżki,
3/4 szklanki śmietanki kremówki,
truskawki

Przygotować kruchy spód - mąkę przesiać do miski i wymieszać z kakao, cukrem pudrem i solą. Dodać pokrojone w kostkę zimne masło oraz żółtko. Wszystko szybko zagnieść, z ciasta uformować kulę, zawinąć w folię i schłodzić.

Schłodzone kruche ciasto rozwałkować i wyłożyć nim przygotowaną formę do tarty. Rozgrzać piekarnik do 200 stopni. Piec ok. 20 minut - ciasto musi być całkowicie upieczone. Wyjąć z piekarnika i zostawić do ostygnięcia.

W rondelku wymieszać śmietankę i 1/4 szklanki miodu i podgrzewać na małym ogniu do zagotowania. Zdjąć z ognia i dodać połamaną na kawałki czekoladę. Mieszać do czasu, aż czekolada całkowicie się rozpuści i powstanie gładka masa. Czekoladową masę wylać na ostudzony kruchy spód. Tartę chłodzić w lodówce przynajmniej 5 godzin (najlepiej całą noc). Przed podaniem na wierzchu ułożyć truskawki, skropić pozostałym miodem i ozdobić tartę listkami melisy i kwiatami czarnego bzu.




wtorek, 17 czerwca 2014

Syrop z pędów sosny


Obiecałam pokazać gotowy syrop z pędów sosny i oto jest :)
Deszczowe weekendy późną wiosną i latem przydają się jednak, pod warunkiem, że nie są stałym punktem letniego kalendarza. Ostatni taki weekend spędziłam pracowicie przerabiając wiosenne syropy i przy tym nie żałując słonecznej i ciepłej pogody na zewnątrz. Po przecedzeniu syropu z kwiatów bzu czarnego powstał słuszny zapas w liczbie kilkunastu buteleczek. Ometkowane spoczęły już w piwnicznej spiżarce. Później przyszedł czas na zasypane cukrem w słoju pędy sosny, zbierane w połowie maja, które w ciągu miesiąca puściły tyle soku, że wystarczyło na napełnienie jednej butelki + jednego małego słoiczka. Syrop ma jasnożółtawy kolor, jaśniejszy o ton od syropu z kwiatów bzu i tak intensywny sosnowy aromat, że na pewno starczy na zwalczenie niejednego nieżytu gardła przez całą zimę i doprawienie niejednego dania i deseru :)


Syrop z pędów sosny:

500 g młodych pędów sosny (zbieranych w maju lub nawet na przełomie kwietnia i maja, jeżeli mieszkacie na południu kraju)
500 g cukru

Pędy sosny oczyścić z brązowych łusek. Układać warstwami w dużym słoju, każdą warstwę przesypując cukrem. Przykryć gazą lub pokrywką, nie zakręcając jej szczelnie i pozostawić na około 3 tygodnie.
Powstały syrop przecedzić przez gazę i zlać do wyparzonych słoiczków lub butelki.




czwartek, 12 czerwca 2014

Waniliowa strucla z owocami


Zanim pojawią się pierwsze czarne jagody i rozpocznie się sezon jagodziankowy (nie mogę się doczekać!), piekę namiętnie drożdżowe strucle z owocami. W ogrodzie królują już na dobre truskawki, krzaki jagody kamczackiej oblepione są dojrzewającymi z dnia na dzień, podłużnymi jagodami i można znaleźć jeszcze ostatnie łodygi rabarbaru - idealna owocowa mieszanka do nadziania słodkiego, waniliowego ciasta. Odkąd nauczyłam się ciasta drożdżowego, bułki, strucle i chlebki piekę zwykle "na oko", polegając na intuicji i kontrolując jego konsystencję pod palcami. To jeden z najprzyjemniejszych w przygotowaniu wypieków z cyklu tych "relaksujących" i lubię kiedy weekend rozpoczyna się właśnie zapachem drożdżowego ciasta. A Wy lubicie wygniatać drożdżowe? :)


Waniliowa strucla z owocami:
(proporcja na 2 strucle)

500 g mąki,
25 g świeżych drożdży,
1 jajko,
3 żółtka,
110 g masła,
1/2 szklanki mleka,
1/2 laski wanilii,
1 szklanka cukru,
1/2 łyżeczki soli

nadzienie -
400 g owoców (truskawki, jagody, rabarbar),
2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej,
1/4 szklanki cukru

Przygotować drożdżowy rozczyn - drożdże rozkruszyć do miseczki i rozetrzeć z łyżką cukru, łyżką mąki i 3 łyżkami ciepłego mleka. Przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na ok. 15 minut.

Mąkę przesiać do dużej miski i wymieszać z solą. Jajko i żółtka zmiksować z cukrem. Masło stopić w pozostałym mleku i wymieszać z zeskrobanymi z przekrojonej laski wanilii ziarenkami (laskę pozostawić).

Wyrośnięty zaczyn drożdżowy dodać do mąki razem ze zmiksowanymi jajkami z cukrem. Wymieszać i stopniowo dodawać ciepłe, stopione masło z mlekiem. Wymieszać wszystko łyżką i pozostawić na 5 minut.

Ciasto przełożyć na oprószony mąką blat lub stolnicę i zagnieść, aż będzie jednolite, gładkie i lśniące. Uformować kulę i przełożyć do nasmarowanej olejem, czystej miski. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, aż ciasto podwoi swoją objętość.

Odszypułkowane, obrane i pokrojone w kawałki owoce wymieszać z cukrem, dodać odłożoną laskę wanilii i dusić na małym ogniu, aż rabarbar lub inne twarde owoce zmiękną. Wyjąć laskę wanilii, wymieszać ze skrobią ziemniaczaną i ostudzić.

Wyrośnięte ciasto podzielić na dwie części. Każdą z nich rozwałkować na prostokąt, na środku rozłożyć połowę owocowego nadzienia, a boki ciasta pokroić w paski. Zawinąć nadzienie, przeplatając na górze na przemian paski ciasta (ciasto z nadzieniem można też zawinąć w roladę, tak jak makowiec).
Strucle przełożyć na wyłożoną papierem do pieczenia blachę, przykryć ściereczką i odstawić na ok. 15 minut do wyrośnięcia. Rozgrzać piekarnik do 170 stopni. Piec ok. 45 minut, do suchego patyczka. Upieczone strucle można polukrować lub oprószyć cukrem pudrem.





  © Blogger template 'Morning Drink' by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP