
Zauważyłam, że kiedy myślę o kuchni polskiej, przede wszystkim mam na myśli kuchnię kresową. Na pewno nie bez powodu, bo jedna z moich babć pochodzi z Wileńszczyzny. Moje dzieciństwo, to placki ziemniaczane, babka ziemniaczana z chrupiącą skórką, najróżniejsze bliny i pierogi, kasza gryczana na sypko, którą uwielbiałam okraszoną jedynie masłem, różowy chłodnik gorącym latem, zagryzany młodymi ziemniaczkami z koperkiem i gorący krupnik zimą. Do dziś wielbię twarogi i wszelki nabiał, a święta Bożego Narodzenia nie istnieją dla mnie bez góry maku na wiele sposobów. Jakkolwiek znana jest mi świetnie kuchnia kresów północno-wschodnich, to bardzo chętnie poznaję i jeżeli mam tylko okazję, próbuję potraw z okolic Lwowa i Lubelszczyzny.
Z pirogiem biłgorajskim zetknęłam się kiedyś, przy okazji małych targów żywności regionalnej. W ramach degustacji miałam okazję spróbować kawałek sytego nadzienia zapieczonego w cieście i dowiedzieć się o jego recepturę. Bardzo mi smakowało i obiecałam sobie, że sama kiedyś upiekę piroga z kaszy gryczanej, ziemniaków i twarogu :) A skoro w tym tygodniu za sprawą Ireny i Andrzeja oraz serwisu zPierwszegoTloczenia.pl Gotujemy po polsku!, nie było lepszej okazji! :)

Przyznam się, że trochę obawiałam się, czy podołam ;) W końcu w 2005 roku piróg biłgorajski został wpisany na zaszczytną Listę Produktów Tradycyjnych i głupio byłoby go sknocić ;) Na Lubelszczyźnie piróg od wieków był wypiekiem świątecznym, serwowanym przy okazji uroczystych przyjęć i spotkań rodzinnych. Nazywany też biłgorajskim tortem, często był bogato dekorowany na wierzchu i zajmował centralne miejsce na stole. Piróg wypiekany jest najczęściej w prostokątnej blaszce, z nadzieniem otulonym krucho-drożdżowym ciastem, ale spotykany jest również w postaci samego, zapieczonego nadzienia, bez ciasta i wówczas nazywany jest "łysym". Ja zdecydowałam się na pełną wersję z ciastem :)
Wykonanie piróga okazało sie bardzo przyjemne i bezproblemowe i po około dwóch godzinach wyjechał z pieca piękny, rumiany placek. Ale żeby utwierdzić się w sukcesie, część ciasta zaniosłam sąsiadowi :) Sąsiad, który urodził się i spędził dzieciństwo na Lubelszczyźnie, wydał mi się najlepszym ekspertem do oceny mojego pierwszego piroga biłgorajskiego :) Na widok placka ucieszył się bardzo, po czym z miejsca pochłonął słuszny kawałek, popijając maślanką. Mój piróg ocenił na piątkę z plusem! :) Przy okazji opowiadał, że w czasach jego młodości piróg wypiekany był z białej kaszy gryczanej (niepalonej), na liściach chrzanu w chlebowych piecach. Nadzienie koniecznie musiało zawierać swieżą miętę i skwarki. Piroga najchętniej jadano z gęstą śmietaną lub po prostu popijając go mlekiem lub maślanką. Rzeczywiście, mnie również najlepiej smakował z kefirem (wolę kefir od maślanki ;)), chociaż w wersji niedzielnego obiadu pysznie wypadł też w śmietanowym, grzybowym sosie. Dla wielbicieli kaszy gryczanej polecam bardzo, dla tych którzy lubią ją trochę mniej też, bo naprawdę warto spróbować :)

Piróg biłgorajski:
ciasto krucho-drożdżowe -
3 szklanki mąki,
200 g masła,
20 g drożdży,
szczypta proszku do pieczenia,
1 łyżeczka cukru,
1/2 lyżeczki soli,
2 łyżki kwaśnej śmietany
nadzienie -
700 g ziemniaków,
500 g kaszy gryczanej,
350 g sera twarogowego,
1 szklanka śmietany,
5 jaj,
ok. 150 g słoniny stopionej na skwarki (w wersji wegetariańskiej tyle samo masła),
garść świeżych liści mięty,
sól, pieprz
Ziemniaki ugotować, odcedzić, zostawiając trochę wody na dnie. Utłuc, wsypać kaszę gryczaną, dodać tłuszcz ze skwarkami i pozostawić na małym ogniu, pod przykryciem, aż kasza napęcznieje i zmięknie (trzeba mieszać od czasu do czasu, żeby nie przywarło do dna). Dodać pokruszony ser, przyprawić solą i pieprzem, wymieszać. Dodać śmietanę, jajka i utłuczoną w moździeżu miętę, wymieszać.
Drożdże rozkruszyć w miseczce, dodać proszek do pieczenia, sól, łyżeczkę cukru, śmietanę, dokładnie wymieszać. Mąkę wysypać na stolnicę, dodać masło, przesiekać je z mąką, dodać śmietanę z drożdżami. Wyrobić gładkie ciasto i podzielić je na pół. Jedną częścią wyłożyć dno i boki wysmarowanej masłem formy. Wyłożyć nadzienie na ciasto, przykryć drugim płatem ciasta. Wierzch posmarować jajkiem i wstawić do pieca na 1 godzinę i 40 minut.
Piroga można podawać na ciepło, prosto z pieca lub odsmażanego na maśle. Najlepiej smakuje z sosem grzybowym, śmietaną lub w towarzystwie szklanki kefiru lub maślanki.




31 komentarze:
jest absolutnie perfekcyjny!!! w sumie nie jadlam i nie widzialam orginalu,ale nie wierze,ze lepiej wyglada czy smakuje od Twojego !!!!
Pozdrawiam :)
Czytałam kiedyś przepis na WZ, dodałam do ulubionych i ... do dzisiaj nie zrobiłam Brakowało zdjęć, które zaostrzyłyby mój apetyt No, za to po obejrzeniu twoich zdjęć jestem głodna jak wilk A miałam nie jeść kolacji..
Cudo po prostu!!
wygląda pięknie, tak jak pamiętam z dzieciństwa :) a jestem właśnie z lubelszczyzny a konkretnie z Zamościa.
Najlepiej smakuje przysmażony z kefirem lub śmietaną. Pozdrawiam ciepło
Wygląda cudownie:) Kiedyś się do niego przymierzałam, ale stchórzyłam;)
Piękny i na pewno pyszny :) Bardzo lubie piroga i od dluzszego czasu zabieram się żeby go znowu upiec.
Ostatnio jadłam takiego piroga u sąsiadki. Był pyszny! :-)
Gosiu, spróbuj koniecznie jak będziesz miała okazję. Ale upiecz sama :)
Beatko, naprawdę polecam :)
Anonimie, dziękuję! Z ust mieszkańca Lubelszczyzny to wielki komplement :)
Atinko, naprawdę nie ma się czego bać :) Ten piróg nie może się nie udać :)
Akalat, czyżbyś też była Lubelszczanką? ;)
Michaszko, zaskocz sąsiadkę i następnym razem poczęstuj ją pirogiem swojej roboty ;) Pozdrawiam!
Jadłam...! Jadłam...! Przywiezionego prosto ze Wschodu:)Próbowałam go z masłem, próbowałam z pasztetem ale w końcu najlepszy był z holenderską ciemną marmoladą z jabłek - dla mnie w tej dopiero wersji nabrał smaku. Twój wygląda naprawdę tak samo:) Pozdrawiam:)
witam :)
jestem tu moze 3 raz - bo dopiero sie dowiedzialam o istnieniu tego bloga :)
Dorota z "mojewypieki" ostatnio zrobila cos od ciebie :) tu jest cudownie - oczywiscie zdjecia niesamowite - wszystko tak czyste/przezyste mmmmmm....
a jesli chodzi o pieroga - to jadlam w orginale - wykonany przez babcie mojego meza - bardzo specyficzny i dobry (maz go uwielbia), mnie najlepiej smakuje polany miodem,
ja nie umialam do tej pory go upiec - i prosze zobaczylam blog a tu pierog - nawet mam z kasze specjalnie łamaną, na a ten Twoj wyglada identycznie jak babciny i z pewnoscia smakuje tez :)
pozdrawiam
mysle ze bede tu zagladac :)
Dorota
a wiesz, ze znamy podobne smaki z dzieciństwa i mamy podobne upodobania smakowe :)
bardzo mi się podoba tej nietypowy dla mnie przepis
O rany, nawet nie pomyślałabym, że można go wypróbować ze słodkimi dodatkami! :) Dziewczyny, dzięki za pomysł! Bardzo podoba mi się wersja z miodem - muszę koniecznie spóbować :)
Witaj Doroto! :) Miło mi będzie, jak będziesz tu wpadać :) I znów mam satysfakcję, że mój pierwszy piróg na miano biłgorajskiego zasługuje wg tych, którzy próbowali oryginał :)
Aga, wschodnia kuchnia rządzi! ;D
Jaki ekstremalna fanka kaszy gryczanej muszę powedzieć, że przepis absolutnie mnie zachwyca i koniecznie muszę go sobie skopiować i zachować na przyszłość. Świetna robota Komarko! :-)
Komarko, uwielbiam kaszę gryczaną i wszystko z jej dodatkiem. Takiego piroga nigdy nie jadłam, a teraz nabrałam wielkiej ochoty na spróbowanie. Bardzo, ale to bardzo mnie zachęciłaś. Pięknie wygląda w Twoim wykonaniu.
Do kuchni kredowej też mam sporą słabość, a piróg rewelacyjny!
Czy to to samo, co golas vel reczczoniak? Jeśli tak, to jadłam, o tu:
http://cosniecos.blox.pl/2009/09/Roztocze-i-Guciow.html
Twój wygląda apetyczniej (bo tamten niespecjalnie mi smakował, pewnie dlatego, że był całkiem na sucho...)
Taaak, ja też powinnam go w końcu upiec... Pięknie się prezentuje, Komarko. W Blue City W Warszawie, przy okazji jarmarku zdrowej żywności, sprzedają taki na straganie Zagrody Roztocze (chyba?). Podają odgrzewany na patelni. Ja jednak wolę pieróg drożdżowy mojej babci - z kaszą gryczaną i serem. To też wyrób regionalny z Zamojszczyzny, a ser daje bardzo ciekawy smak.
Taaak, ja też powinnam go w końcu upiec... Pięknie się prezentuje, Komarko. W Blue City W Warszawie, przy okazji jarmarku zdrowej żywności, sprzedają taki na straganie Zagrody Roztocze (chyba?). Podają odgrzewany na patelni. Ja jednak wolę pieróg drożdżowy mojej babci - z kaszą gryczaną i serem. To też wyrób regionalny z Zamojszczyzny, a ser daje bardzo ciekawy smak.
No wlasnie nie lysy ale goly :) I dlatego sa to golasy :D Bede obstawac przy swoim :D
Piekne zdjecia Komarko! Dodam w sekrecie ze mnie uprzedzilas bo golasy upieklam i wpis czeka na blogu w kolejce :D
:*
piróg obłędny. Przyznam, że wcześniej o nim nie słyszałam. Kaszę gryczaną uwielbiam, więc czuję, że polubię się z pirógiem :)
zdjęcia rewelacyjne!
:)
z każdym Twoim słowem czułam,
że mam coraz większą ochotę na piróg
nigdy go nie jadłam,
a wiele razy o nim słyszałam
uwielbiam kaszę gryczaną (białą, niepaloną właśnie), więc czuję, że bym się w nim zakochała :-)
Poswix, Io, Agatko, dziękuję :)
Anno, a ja muszę też kiedyś spróbować małego pieroga w wersji drożdżowej. Podejrzewam, że też jest pyszny, bo pierogi z nadzieniem gryczano-serowym uwielbiam!
Ptasiu, rzeczywiście wygląda podobnie, jak jego wersja bezciastowa :)
Poleczko, wrzucaj swojego golasa czem prędzej! :D
Golas mówicie? Ja tam nie wiem, bo ja nietamtejsza ;) Ale sąsiad wyraźnie mówił o "łysym"... :)
Peggy, jeżeli lubisz kaszę gryczaną, na pewno będziesz zachwycona :)
Asiejko, a gdzie kupujesz białą kaszę gryczaną? Przyznam, że nie spotkałam jej nigdzie (chyba że nie zwróciłam uwagi..), a bardzo chętnie bym spróbowała.
Wow, jest piękny! Nigdy o nim nie słyszałam, nigdy nie jadłam, ale czuje ,ze to musi być pyszne!:))
Przepiękne zdjęcia !
Pozdrawiam:)
Gdybym tylko miała kaszy gryczanej pod dostatkiem..
Zjadłabym piróga na śniadanie, obiad i kolację;))
Ale tu, gdzie mieszkam, kaszy gryczanej NIE MA! Nie wspominając o twarogu..:(
Witam, ja jestem z Biłgoraja:) Tak własnie piróg powinien wyglądać! Ja uwielbiam go jeszcze na ciepło z masełkiem i mlekiem. Zimny jem tak jak chleb. Dużo nie można zjeść bo jest baaardzo sycący.. Hmm, pycha, zapachniało domem
Majanko, jest pyszne :) Spróbuj jak będziesz miała okazję. Pozdrawiam!
Gosiu, ale przynajmniej masz za czym tęsknić! ;) Takie wytęsknione potem jeszcze lepiej smakuje w kraju :)
Dziękuję Anonimie :) To prawda, że jest niezwykle sycący - jeden kawałek wystarczał mi za cały obiad! :)
Powiedz, proszę, czy wersja bez ciasta nazywana jest w Biłgoraju pirogiem "łysym" czy "gołym"? :) Bo dziewczyny mają wątpliwości ;)
Pierwszy raz widzę takie coś :) wygląda bardzo interesująco... :)
Rewelacyjny!!! Ostatnio takiego Piroga jadłam:) I jeszcze bym zjadła:)
W jakiej temperaturze piec tego pieroga? Bo ja już mam wszystko gotowe i dopiero teraz szukam temperatury :)
Piekłam w standardowej - 180 stopni :) Życzę smacznego :)
Dzięki; wyszło pyszne; potrawa wygląda na pracochłonną ale nie jest tak źle; farsz bardzo delikatny; POLECAM!!!
Prześlij komentarz