
Są potrawy i ciasta, które należałoby serwować gościom, uprzednio prosząc ich o zamknięcie oczu lub na wzór słynnych restauracji Dans le Noir, zapraszając do zaciemnionego pomieszczenia, aby podczas jedzenia robili użytek tylko i wyłącznie ze swojego zmysłu smaku. Chodzi o te potrawy "mniej wyględne", takie, które w większości przypadków o niebo lepiej smakują niż prezentują się na stole czy talerzu :) Kremowe risotta, majonezowe sałatki, spienione sosy, czy szarobure potrawki - każdy chyba zna chociaż jedno takie danie, które przy pierwszym spotkaniu odstrasza swoim "paciajowatym" wyglądem, ale kiedy jesteśmy na tyle odważni, żeby spróbować, często ujmuje nas smakiem na tyle, że już na zawsze zostaje w naszym rodzinnym menu.
Skarmelizowne śliwki na cieniutkim kruchym cieście i polewie śmietanowo-jajecznej rzeczywiście nie wyglądają szczególnie elegancko ani apetycznie, ale doskonale wyważone proporcje ciasta, słodkiej polewy i śliwek pozwalają mi zaliczyć węgierski placek do ulubionych ciast ze śliwkami, zdecydowanie do powtórzenia latem. I pomimo jego lekko wprowadzającego w błąd wyglądu ;) i Wam z czystym sumieniem polecam :)
Węgierski placek ze śliwkami:
(proporcje na malą blachę - jeżeli będziecie piec w blaszce standardowej, trzeba podwoić proporcje)
1 szklanka mąki (dodałam pół na pół pszenną i razową),
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia,
1/4 łyżeczki soli,
1 łyżeczka plus 1 szklanka plus 2 łyżki cukru,
1/3 szklanki (około pół kostki) miękkiego masła, plus 3 łyżki roztopionego,
3 żółtka,
2 1/2 łyżeczki zimej wody,
1 szklanka bułki tartej,
ok. pół kg śliwek, wydrylowanych i przeciętych na połówki,
2 łyżki tłustej śmietany
Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia, solą i łyżeczką cukru do miski. Dodać masło, 1 żółtko i zimną wodę i szybko zagnieść ciasto. Uformować w kulę i zostawić na okolo godzinę w lodówce.
Schłodzone ciasto rozwałkować i wylepić wysmarowaną masłem i oprószoną bułką tartą blachę. Wierzch posmarować stopionym masłem i posypać resztą bułki tartej. Ułożyć śliwki skórką do dołu i posypać szklanką cukru (jak dla mnie zdecydowanie za dużo, więc użyłam tylko pół szklanki cukru). Pozostałe dwa żółtka ubić ze śmietaną i 2 łyżkami cukru i wylać na śliwki. Piec około 45 minut w piecu nagrzanym do 180 stopni.

















