poniedziałek, 29 czerwca 2009

Ciasto z truskawkami i kardamonem



Kiedy na którymś z moich ulubionych blogów kulinarnych widzę przepis zatytułowany "A must make ... cake" lub podobnie, w głowie automatycznie zapala mi się czerwona lampka kontrolna i chwilę potem przepis również automatycznie ląduje zapisany w schowku "do zrobienia wkrótce". To rodzaj zaufania i tej pewności, że kiedy doświadczona blogerka kulinarna, która w swojej wirtualnej kuchni (która jest przecież odbiciem kuchni jak najbardziej realnej), w której roi się od wspaniałych receptur i porad, poleca coś szczególnie, musi być to coś wyjątkowego. Tak też było z ciastem z truskawkami i kardamonem, na który natknęłam się na blogu Food Blogga. Niby prosty placek na maślance, jak sama autorka przyznaje - taki który kojarzy nam się z niedzielnym ciastem w domu babci, a dzięki kardamonowi, aromatowi skórki cytrynowej i chrupiącej orzechowej kruszonce, już przebojem wdarł się na czołówkę moich ulubionych letnich ciast. Bo mimo że placek truskawkowy to już tylko wspomnienie - zniknął dawno prosto z blachy, to już cieszę się na powtórkę z jagodami, malinami i jeżynami. Jeszcze jedna zaleta tego typu ciasta - błyskawiczne w przygotowaniu :) Ciasto nie lubi starannego ucierania, miksowania i idealnego łączenia składników - potraktujcie je jak wielką mufinę. W przeciwnym razie - grozi zakalcem! :)



Ciasto z truskawkami i kardamonem:

kruszonka:
1/2 szklanki mąki,
1/3 szklanki cukru brązowego,
szczypta soli,
szczypta mielonego kardamonu,
1/2 szklanki posiekanych orzechów,
4 łyżki stopionego masła,

ciasto:
2 szklanki mąki,
2 łyżeczki sody oczyszczonej,
1/4 łyżeczki soli,
1 łyżeczka mielonego kardamonu,
6 łyżek masła (około pół kostki),
2/3 szklanki cukru,
2 duże jajka,
2 łyżeczki skórki otartej z cytryny,
1 łyżeczka wanilii,
3/4 szklanki maślanki,
1 szklanka truskawek (większe podzielić na kawałki)

Przygotować kruszonkę - wymieszać składniki suche, dodać masło i rozetrzeć opuszkami palców aż utworzą się grudki. Kruszonkę odstawić do lodówki.

W misce wymieszać mąkę, sól, sodę i kardamon. W drugiej misce wymieszać mikserem masło z cukrem, aż stanie się białe i kremowe. Do masy maślanej dodać jajka, skórkę cytrynową i wanilię. Wymieszać wszystko przez chwilę na średnich obrotach miksera. Przełączyć na wolne obroty i dodać maślankę, wszystko wymieszać. Dodać mąkę z dodatkami i szybko wymieszać, tyle aby mąka połączyła się z mokrymi składnikami (nie musi być starannie zmiksowana). Ciasto przełożyć do wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą formy (piekłam w formie 20 x 30 cm) i ułożyć truskawki. Posypać kruszonką. Piec około 35-45 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.



piątek, 26 czerwca 2009

Pizza z kwaśną śmietaną i pomidorami



Marzy mi się podróż na południe. Aksamitne powietrze, gorący wiatr na twarzy, piasek parzący stopy, pływanie w słonym, lazurowym morzu, leniwe popołudniowe sjesty przy szklance świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego lub arbuzowego, słodkie, pachnące słońcem pomidory, spacery pośród oliwnych i pomarańczowych gajów i wyprawy do moich ukochanych starozytności w celu udokumentowania kolejnej kolumny i kolejnej świątyni, od wieków skąpanych w ciepłych barwach śródziemnomorskich promieni słońca. Zmęczenie zaczyna dawać mi się we znaki, a na urlop w tym roku muszę poczekać aż do września. Ale przez chwilę udało mi się zapomnieć o frustrującym widoku za oknem i kalendarzu i przenieść się w śródziemnomorskie klimaty. Świeże pomidory, oliwki, wonny cytrynowy tymianek, karmelizowana cebula i plasterki pieczonego czosnku. A to wszystko na puszystym średniogrubym cieście i śmietanowo-twarożkowym sosie. Tak, sos do pizzy wyjątkowo nie był pomidorowy. I pewnie dlatego przykuł moją uwagę przepis w Daniach Jarskich z Wielkiej Księgi Kucharskiej Konnemana, dzięki któremu odkryłam nową, pyszną letnią pizzę, którą i Wam polecam.



Pizza z kwaśną śmietaną i pomidorami:

ciasto -
1 łyżeczka suszonych drożdży,
1 łyżeczka cukru,
2/3 kubka ciepłej wody,
2 kubki (250 g) mąki,
szczypta soli,
1/2 kubka oliwy z oliwek

nadzienie -
1/2 kubka kwaśniej śmietany,
90 g sera ricotta,
2 łyżki posiekanych świeżych ziół (bazylia, tymianek cytrynowy, szalwia),
2 łyżki oleju,
2 średnie cebule,
5 dojrzałych pomidorów,
2 ząbki czosnku,
45 g marynowanych oliwek,
10 gałązek swieżego tymianku cytrynowego,
świeżo rozgnieciony czarny pieprz

Przygotować ciasto na spód - drożdże, cukier wymieszać z ciepłą wodą. Pozostawić w ciepłym miejscu, aż drożdże się spienią. Mąkę wymieszać z solą, dodać zaczyn i oliwę i wyrobić na gładkie, lśniące ciasto. Włozyć do natłuszonej oliwą misy, przykryć i postawić na około 1,5 godziny, az podwoi objętość. Ciasto mozecie przygotować wcześniej. Przeważnie zagniatam ciasto wieczorem i zostawiam w misce, przykryte folią w lodówce na całą noc. Ciasto pięknie rośnie (chociaż o wiele wolniej niż te zostawione w cieple) i jest akurat na obiad następnego dnia.

Rozgrzać piekarnik do 210 stopni (jeżeli pieczenie na kamieniu do pizzy, kamień rozgrzejcie równiez). Wyrośnięte ciasto przebić i wyjąć z misy. Wyrobić jeszcze raz i rozwałkować na okrąg o średnicy 30 cm (lub kilka miejszych krążków) i ułożyć na blachę lub rozgrzany kamień do pieczenia.

Wymieszać śmietanę, ricottę i zioła. Rozsmarować na cieściem zostawiając 1 cm brzegu. Olej rozgrzać na patelni, wrzucić cebulę pokrojoną na cienkie plasterki i smażyć 10 minut, aż się skarmelizuje. Lekko ostudzić i wyłożyć na ser. Na wierzchu ułożyć czosnek pokrojony w cienkie plasterki i oliwki. Na koniec ułożyć pomidory w plasterkach i gałązki tymianku. Oprószyć pieprzem. Piec 15-30 minut, aż spód będzie chrupki i złocisty.



poniedziałek, 22 czerwca 2009

Migawki ze Starego Pola



Weekend w połowie czerwca to obowiązkowa wizyta w Starym Polu. Bardzo się cieszę, że mieszkam blisko, bo odbywające się tam cyklicznie na wiosnę i jesień targi ogrodniczo-rolne, to wspaniała okazja na zaopatrzenie naszego ogrodu w nowe sadzonki (znów przybyło parę nowych iglaków i kwiatów :)), balkonu i kuchni w nowe zioła (nabyłam nową sadzonkę szałwii i niestety tylko suszony czosnek niedźwiedzi, chociaż od dawna szukam również sadzonki. Za to Dziuunia wyjechała z targów z pięknym drzewkiem laurowym :)), a spiżarni w miody (w tym roku nowością było stoisko z piwem miodowym z Ciechanowa. Chociaż nie przepadam za piwem, to niefiltrowane, powstałe na bazie naturalnego miodu i dosyć mocne (6,2% alkoholu) piwo Ciechan bardzo mi smakowało). Poza tym to bardzo dobry pomysł na spędzenie pierwszej letniej (naprawdę letniej!) niedzieli. Dlatego nie mogłam sobie odmówić małej foto relacji :)











sobota, 20 czerwca 2009

Tapiokowa panna cotta z mango



Ten pomysł od dawna chodził mi po głowie. Wariacja na temat panna cotty :) Właściwością panna cotty jest kremowa konsystencja, ale dlaczego by raz jej nie przełamać i dodać coś, co stanowiłoby miły element zaskoczenia i dla oka i dla języka? :) Nie mogłam wykorzystać biszkoptów, ciasteczek lub chrupek, bo deser przestałby być już panna cottą. Musiało to być coś o podobnej konsystencji i coś, co współgrało smakowo ze słodką śmietanką. Wszystkie warunki idealnie spełniała tapioka :) Ugotowana na gęsto w mleku i połączona ze śmietanką, wanilią i żelatyną stała się jednocześnie ozdobą deseru (uwielbiam przezroczyste tapiokowe perełki!). Słodką, śmietankową warstwę uzupełniłam musem z mango, który rozświetlił biel pomarańczową, słoneczną nutą. Równie dobrze można wykorzystać mus truskawkowy, ale miałam dwa bardzo dojrzałe owoce mango, które aż prosiły się o swój występ i tym razem padło na nie :) Nie wiem, czy mój deser dalej można nazywać panna cottą (na pewno można ją nazwać "piegowatą panna cottą" ;)), ale ta wymyślona fuzja kuchni azjatyckiej i europejskiej bardzo mi się podoba i cieszę się, ze z tapiokową panna cottą z mango mogę świętować początek lata, choćby jak na razie tego kalendarzowego ;)



Tapiokowa panna cotta z mango:

1 szklanka śmietanki kremowej (30% lub 36%),
1 szklanka mleka,
1/4 szklanki tapioki,
1,4 szklanki cukru,
1 laska wanilii,
2,5 łyżeczki żelatyny,
2 dojrzałe owoce mango

Tapiokę ugotować w mleku z cukrem (około 10 minut aż perełki staną się przezroczyste i miękkie). Laskę wanilii przekroić na pół i końcówką noża wyskrobać ziarenka - dodać do tapioki. Dodać śmietankę i ponownie podgrzać całość do czasu az zacznie wrzeć, ale nie gotować. 1,5 łyżeczki żelatyny rozpuścić w łyżce gorącego mleka i rozprowadzić z gorącą śmietanką z tapioką. Wlać do foremek i pozostawić do stężenia.

Mango obrać i oddzielić od pestki. Miąższ zmiksować blenderem na mus. 1 łyżeczkę żelatyny rozprowadzić w łyżce gorącej wody, ostudzić i wymieszać z musem. Mus przełożyć na wierzch stężałej panna cotty. Pozostawić w lodówce na około 3 godziny. Przed podaniem foremki zanurzyć na chwię w gorącej wodzie i wyjąć panna cottę na talerzyk.



środa, 17 czerwca 2009

Kurczak po kijowsku



Powoli zaczynam mieć dość tego niedoszłego lata (O.K. narzekać na lato będzie można tak naprawdę dopiero od przyszłego tygodnia). Mimo, że to już połowa czerwca, pogoda jak w marcu (jak w garncu) albo w kwietniu (poprzeplata trochę zimy trochę lata). Sandałki, zwiewne spódnice i krótkie rękawki dalej czekają smętnie na lepsze czasy, a ja powoli mam dość kurtki, którą kupiłam sobie pod koniec kwietnia, z przekonaniem, że długo się nią nie nacieszę tej wiosny. Jak tak dalej pójdzie to pochodzę w niej do jesieni :/ Ale dość tych narzekań. Poczekajmy cierpliwie na astronomiczny początek lata ... a potem ewentualnie będzie można narzekać dalej ;)

Dzisiaj proponuję kurczaka po kijowsku. A dokładniej kotlety z piersi kurzęczej z masłem pietruszkowo-czosnkowym. Białe mięso kurze, chociaż delikatne i zdrowe, czasem sprawia trudności w przyrządzeniu, bo jak każde chude mięso, bardzo łatwo je wysuszyć na wiór podczas pieczenia lub smażenia. Mój ulubiony sposób na uzyskanie soczystych i kruchych filetów to jogurtowo-ziołowa marynata lub maślany farsz jak w przypadku kurczaka po kijowsku. Mięso w czasie smazenia wchłania czosnkowe masło, przechodząc jego aromatem, nie tracąc soczystości. Przy okazji zróbcie trochę więcej samego masła, bo jest pysznym smarowidłem do kanapek lub grzanek. Natka pietruszki neutralizuje zapach czosnku, więc bez obaw możecie je podać również w towarzystwie ;)



Kurczak po kijowsku:
wg Le Cordon Bleu "Potrawy z kurczaka"

4 filety z piersi kurczaka,
120 g mąki doprawionej solą i pieprzem,
3 rozkłócone jajka,
200 g bułki tartej,
olej do głębokiego smażenia

masło czosnkowe -
150 g masła,
3 ząbki czosnku, zmiażdżone,
50 g siekanej natki pietruszki

Oddzielić cienkie fileciki (polędwiczki) od spodniej częsci filetów i delikatnie je rozbić tłuczkiem. Przygotować masło czosnkowe - do miękkiego masła dodać czosnek, pietruszkę, sól i pieprz i dobrze wymieszać. Łyżką ułożyć gotowe masło czosnkowe przy krawędzi posmarowanego olejem arkusza folii plastikowej i zwinąć w kiełbaskę, zakręcając końce. Włożyć do lodówki aby stwardniało.

Przy wierzchołku każdego filetu zrobić nożem kieszonkę. W każdej umieścić kawałek twardego masła czosnkowego. Na wierzchu położyć spłaszczoną polędwiczkę aby całkowicie zakryć nacięcie.
Kotlety obtoczyć kolejno w mące, jajku i bułce tartej. Potem jeszcze raz zamoczyć w jajku i obtoczyć w bułce. Na patelni rozgrzać tyle oleju, żeby ułożone w niej mięso było zanurzone do połowy. Smażyć kotlety na wolnym ogniu po 6 minut z każdej strony aż zarumienią się na złoto i będą miękkie. Na kilka minut można przenieść mięso na ruszt rozgrzanego piekarnika, by panierka stała się bardziej chrupiąca. Podawać z ulubioną sałatą i świeżym pieczywem.


niedziela, 14 czerwca 2009

Tiramisu truskawkowe



Długi weekend upływa mi pod znakiem tiramisu. Ale nie tego klasycznego włoskiego tiramisu o smaku amaretto, z czekoladową posypką na wierzchu, ale jego sezonowej wersji - truskawkowej. Właściwie nazwę tiramisu należałoby wziąć w cudzysłów, aby nie urazić ortodoksyjnych obrońców słynnego włoskiego deseru, ponieważ krem również odbiega od oryginału. Brak w nim żółtek i śmietanki kremowej, które zostały zastąpione słodzonym mlekiem skondensowanym. Z drugiej strony, to świetna propozycja dla tych, którzy właśnie obawiają się kremów na bazie surowych żółtek z ciepłe letnie dni.

Zaczęło się od koleżanki z pracy, która szukała pomysłu na prosty, lekki deser z owocami na uroczystość rodzinną. Wciąż królują truskawki, więc nie trzeba było się długo zastanawiać nad wyborem owoców, a przy okazji przypomniało mi się tiramisu, które przywiozła kiedyś Dziuunia na jakieś rodzinne spotkanie i które to tiramisu wspólnie fotografowałyśmy w ogrodzie na potrzeby wpisu w Galerii Potraw, a potem z zachwytem zjadłyśmy. Pomysł sprzedałam koleżance, a sama postanowiłam zrobić taki sam deser z truskawkami na Boże Ciało, a potem jeszcze raz na sobotni babski wieczór z przyjaciółkami :) Dlatego ja, co do owocowego tiramisu tego lata, czuję się nasycona i usatysfakcjonowana, ale Wam gorąco polecam póki są jeszcze truskawki :)



Tiramisu truskawkowe:

500 g mascarpone,
ok. 400 g mleka słodzonego skondensowanego (użyłam około pół puszki),
duża paczka biszkoptów savoiardi (podłużnych),
3/4 kg truskawek pokrojonych na ćwiartki,
sok z 1 cytryny,
2 łyżki cukru,
wódka lub nalewka owocowa

Truskawki wymieszać z sokiem z cytryny i cukrem. Zostawić na około pół godziny, aby puściły sok.

Mascaropne ucierać mikserem, aż powstanie puszysty krem. Stopniowo dodawać mleko skondensowane ciągle miksując. Ilość mleka zależy od Waszych preferencji, dlatego najlepiej próbować w trakcie miksowania (uważając, żeby podczas tego próbowania nie zjeść całego kremu ;)). Ważne aby mascarpone i mleko były dobrze schłodzone, bo inaczej krem może się zważyć.

Biszkopty układamy w głębokim, szklanym naczyniu i skrapiamy wódką lub nalewką. Nakładamy połowę truskawek wraz z sokiem, a na truskawki rozsmarowujemy połowę kremu. Układamy kolejną warstwę biszkoptów i tak samo - skrapiamy alkoholem, nakładamy pozostałą ilość truskawek i pozostałą ilość kremu. Deser zostawiamy w lodówce na minimum 8-10 godzin, aby biszkopty dobrze nasączyły się sokiem truskawkowym.

środa, 10 czerwca 2009

Seler w puszce



Nie, nie chodzi o seler konserwowy ani nawet o warzywnego przestępcę, odsiadującego wyrok ;) Chodzi o roślinkę, którą udało mi się wyhodować :) To najprawdziwny seler, tyle że wysiany w puszce :) Puszkę dostałam na początku roku w prezencie i czekała ona parę miesięcy szczelnie zamknięta, na wiosenne słońce. Bo tak naprawdę to mała w tym moja zasługa, że zielona, selerowa natka tak ładnie wzeszła w takim nietypowym anturażu - wystarczyło otworzyć puszkę, napełnić ją wodą i ustawić w ciepłym i słonecznym miejscu. Potem już pozostało cierpliwie czekać kilka tygodni, aż na powierzchni pojawiło się najpierw kilka cienutkich i delikatnych kiełków, które w ciągu następnych tygodni przekształciły się w selerowe listki. Mała i mało praktyczna rzecz, a cieszy :) Razem z pietruszkowym bonzai, mój zapuszkowany seler dodaję do kolekcji warzywnych osobliwości ;)



niedziela, 7 czerwca 2009

Szampański tort truskawkowy



Szampan i truskawki, truskawki z szampanem, wytworna para, znana koneserom smaku od dawna. Rozkoszne bąbelki musującego wina (najlepiej różowego :)) w połączeniu z pachnącą latem czerwoną truskawką to wspaniały afrodyzjak, sprawdzony pomysł na deser na randkę. "Powinnaś spróbować truskawek - podkreślają smak szampana" - mówił Richard Gere jako Edward Lewis do Julie Roberts, występującej w roli ślicznej prostytutki Vivian w "Pretty Woman", zamawiając uprzednio butelkę drogiego szampana i paterę truskawek. Chwilę potem dziewczyna z ulicy zawładnęła sercem samotnego biznesmena a truskawki z szampanem stały się dla niej preludium do szczęścia i lepszego życia, a także zapowiedzią przyszłych podróży po innych wyrafinowanych smakach (pamiętacie scenę ze ślimakami? :)) Truskawki można podawać jako przystawkę do kieliszka szampana, można też wrzucić jeden dojrzały owoc (bez szypułki) do kieliszka i zalać go szampanem. Ale można również połączyć to wszystko w cieście :)



Pomysł na szampańskiego torta z truskawkami znalazłam w książce wydawnictwa Dr Oetker "German Baking Today". Ciasto nie jest wcale skomplikowane, a efekt, tak jak samo połączenie truskawek i szampana - piorunujący. Z czystym sumieniem mogę polecić ten tort na, nawet te ważne i eleganckie, letnie przyjęcia. Półbiszkoptowy spód (można wykorzystać klasyczny biszkoptowy spód, który nada całości dodatkowej lekkości) i lekkie jak pianka, wypełnione bąbelkami śmietanowo-truskawkowe warstwy z zatopionymi w nich kawałkami świeżych truskawek. Dodatkowo spód nasączyłam kilkoma łyżkami szampana. I wcale nie mam wyrzutów sumienia, że po jednym kawałku tortu może zakręcić się w głowie ;)

Szampański tort truskawkowy:

spód -
100 g masła,
75 g cukru,
1 łyżka cukru waniliowego,
2 jajka,
100 g mąki,
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

warstwa różowa -
6 listków lub 2 czubate łyżeczki żelatyny,
90 g cukru pudru,
100 ml wina musującego,
250 ml schłodzonej śmietanki kremowej

warstwa biała -
60 g cukru pudru,
100 ml wina musującego,
4 listki lub 1,5 łyżeczki żelatyny,
350 ml schłodzonej śmietanki kremowej

500 g truskawek

Masło o temperaturze pokojowej zmiksować, aż będzie białe i puszyste. Dodać cukier i cukier waniliowy i ucierać aż masa będzie jednolita. Dodawać po jednym jajku cały czas ucierając. Na końcu przesiać do masy maślanej mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia i wszystko dokładnie połączyć. Ciasto wylać do nasmarowanej masłem tortownicy o średnicy ok. 26 cm i upiec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (około 15 minut). Wyjąć z formy i zostawić do ostygnięcia.

Ostudzony spód ułożyć na paterze lub talerzu do ciasta i spiąć obręczą tortownicy. Wokół boków ułożyć połówki trukawek i nasączyć spód szampanem. 150 g truskawek pokroić na mniejsze kawałki i ułożyć na cieście. Resztę truskawek zmiksować na mus. Listki żelatyny namoczyć lub rozrobić w odrobinie gorącej wody, jeżeli używacie żelatyny w kryształkach, ostudzić.

Aby przygotować warstwę różową, do musu truskawkowego dodać cukier puder oraz wino musujące, wymieszać i dodać schłodzoną żelatynę. Ubić śmietankę kremową i połączyć z musem truskawkowym z szampanem i żelatyną. Krem wylać na spód z truskawkami.

Przygotować krem biały - schłodzoną żelatynę połączyć z szampanem wymieszanym z cukrem pudrem. Ubić śmietankę, na końcu miksując ją z szampanem. Krem wylać na warstwę różową. Widelcem delikatnie zamieszać spiralnie obie warstwy w kilku miejscach, aby uzyskać efekt marmurkowy. Chłodzić tort około 3 godziny przed podaniem.

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Zupa cytrynowo-limonowa z kurczakiem



Tak się dziwnie składa (z czego zdałam sobie właśnie sprawę ;)), że zupy pojawiają się na moim blogu najczęściej z powodu choroby. Ostatnim razem leczyłam grypę zupą kukurydziano-imbirową, a teraz, wróciwszy z weekendowej wizyty u przyjaciół z potężnym przeziębieniem, przypomniałam sobie o naszpikowanej witaminą C zupie cytrynowo-limonowej. Mam nadzieję, że szybko skończę z tą tradycją, bo inaczej życzyłabym sobie, aby zup było tutaj jak najmniej ;) Ale prawda jest taka, ze zupy, z osławionym gorącym rosołem na czele, mają dobry wpływ na nasze samopoczucie w czasie choroby (nawet jeżeli to tylko placebo), a na pewno przynoszą ukojenie obolałemu gardłu, bardziej niż jakakolwiek inna potrawa. I tak oto, walcząc z katarem i wymawiając sobie jaki to obciach chodzić zakatarzona (prawie) latem ;) poprawiam sobie nastrój słoneczną, pachnącą i delikatną zupą, na którą przepis znalazłam w świątecznym dodatku Zwierciadła - Świątecznej Kuchni Doroty i Bogdana Białych. Życzę zdrowia i smacznego :)



Zupa cytrynowo-limonowa z kurczakiem:

60 dkg kurczaka,
2 cebule,
pęczek włoszczyzny,
1/3 szklanki białego ryżu,
1/2 szklanki śmietany,
2 łyżki soku z cytryny,
2 łyżeczki skórki z limonki,
listek laurowy,
ziele angielskie,
sól i pieprz

Włożyć umytego kurczaka, włoszczyznę, cebule, listek laurowy, pieprz i ziele angielskie do garnka, zalać wodą, posolić i ugotować bulion (gotować na małym ogniu około 50 minut). Wyjąć mięso, obrać z kości, podzielić na małe kawałki. Odłożyć warzywa a wywar przecedzić przez sito. Rosół powtórnie zagotować, włożyć ryż i gotować, aż ryż stanie się miękki. Pod koniec gotowania dodać kawałki kurczaka.

W miseczce rozprowadzić śmietanę z trzema łyżkami gorącego rosołu, dodać sok z cytryny. Następnie wlać zawartość miseczki do rosołu, wymieszać, doprowadzić do wrzenia. Zupę doprawić solą i pieprzem, posypać skórką z limonki i natką pietruszki.

  © Blogger template 'Morning Drink' by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP