środa, 23 grudnia 2009

Czarownych Świąt...



Drodzy Czytelnicy,

życzę Wam wszystkiego co najlepsze,
niech magia tych świąt wypełni Wasze domy i Wasze serca, a uśmiech zagości na twarzach.
Niech nad Waszymi świątecznymi stołami unoszą się nie tylko wspaniałe zapachy wyjątkowych dań i wypieków, ale też miłość, przyjaźń i radość. Odpoczywajcie i świętujcie zdrowo!
Wesołych i Czarownych Świąt!


wtorek, 22 grudnia 2009

Śliżyki



Jeszcze tylko jeden dzień dzieli nas od Wigilii. Domy i ulice przystrojone już odświętnie i pachnące świeżą jodłą. W kuchni szum i zamieszanie, bo szykujemy potrawy, które w takim zestawie pojawiają się tylko raz w roku. Oprócz barszczu z uszkami, pierogów z kapustą i grzybami i słodkich z makiem, pieczonego i smażonego karpia, kompotu z suszu, u nas czeka się na coś jeszcze :)

Kiedy byliśmy dziećmi - ja i moi kuzyni, mieliśmy swój własny, wigilijny rytuał. Rankiem, z kilogramem mąki pod pachą i kostką świeżych drożdży w ręku, biegliśmy do domu babci, aby wspólnie piec śliżyki :) Kiedyś wspominałam już, że moja babcia pochodzi z Wileńszczyzny, a śliżyki są jedną z dawnych wileńskich potraw wigilijnych, które wniosła do naszego świątecznego menu. Są to małe, drożdżowe ciasteczka z postnego ciasta (bez tłuszczu), które dawniej podawało się z mleczkiem makowym. W moim domu jadamy je ze słodkim makiem z bakaliami lub same - kiedy są jeszcze ciepłe i mięciutkie albo przestygnięte i chrupiące. Teraz już sama potrafię je upiec (chociaż te pieczone u babci i tak smakują lepiej ;)), ale moim kuzynom do dziś zdarza się przedwigilijna wizyta u babci, z kilogramem mąki i drożdżami w torbie :) A później, wieczorem znów spotykamy się wszyscy przy wigilijnym stole i koszyczku śliżyków :)



Śliżyki:

3 szklanki mąki,
20 g świeżych drożdży,
1 jajko,
2-3 łyżki cukru,
1 szklanka mleka,
szczypta soli

Mąkę przesiać do miski. Zrobić wgłębienie i w środek wkruszyć drożdże. Dodać łyżkę cukru i pół szklanki ciepłego mleka. Zostawić na 15 minut.
Dodać jajko, sól, pozostały cukier i ciepłe mleko. Zagnieść jednolite, gładkie ciasto (po przekrojeniu ciasta nożem muszą być widoczne pęcherzyki powietrza). Uformować kulę, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia, aż ciasto podwoi swoją objętość.
Wyrośnięte ciasto jeszcze raz zagnieść i formować wałeczki (o średnicy ok. 2 cm). Ostrym nożem wykrawać ciasteczka, podobnie jak kopytka. Ułożyć na wyłożonej pergaminem blaszce i piec w temperaturze 160 stopni około 10-15 minut, aż śliżyki lekko się zarumienią.

Podawać ze zmielonym makiem, wymieszanym z rozpuszczonym masłem, cukrem, miodem, migdałami i bakaliami.

Do surowego ciasta na śliżyki można dodać pół szklanki suchego maku i wtedy uzyskamy śliżyki makowe.


poniedziałek, 21 grudnia 2009

Stollen/ strucla świąteczna z marcepanem



W końcu przyszedł czas na mój pierwszy własnoręcznie wykonany stollen :) Ciężka, maślana, pachnąca rumem strucla bożonarodzeniowa z bakaliami jest tradycyjnym ciastem świątecznym naszych zachodnich sąsiadów. Jako że miałam przyjemność jej spróbowania wcześniej i bardzo mi smakowała, w tym roku postanowiłam ją upiec sama. Poza smakiem, jej wielką zaletą jest to, że jako jedno z nielicznych ciast drożdżowych może leżakować nawet dwa tygodnie, dojrzewając i nabierając smaku, po sąsiedzku z piernikiem ;) Dlatego upiekłam ją już w sobotę i zawinęłam, niczym Dzieciątko w pieluszki :) w pergamin i folię, żeby pełnię smaku osiągnęła w święta. Wiem, że muszę jeszcze popracować nad kształtem strucli ;) ale poza tym stollen nie jest trudnym ciastem. Lekko się zagniata, nie klejąc się do rąk i ładnie rośnie, jeżeli tylko użyje się świeżych drożdży. Ważne, żeby dzień wcześniej namoczyć bakalie w dobrym rumie, bo w nich cała siła ciasta. Dodałam też wałeczek marcepanu do środka - żeby było słodko i jeszcze bardziej świątecznie :) Przepis z "German Baking Today".

Z wieści z kuchennej taśmy produkcyjnej - dziś swój dzień miały pierożki z makiem :)



Christstollen/ strucla świąteczna z marcepanem:

200 g rodzynków,
50 g suszonych porzeczek,
50 g suszonych wiśni,
100 ml rumu,

375 g mąki,
42 g świeżych drożdży,
50 g cukru,
100 ml mleka,
1 łyżka cukru waniliowego,
1 szczypta soli,
po szczypcie mielonego - cynamonu, kardamonu, imbiru, goździków i kolendry
2 jajka,
175 g masła,
100 g kandyzowanej skórki pomarańczowej,
100 g kandyzowanej skórki cytrynowej,
100 g blanszowanych migdałów,
200 g marcepanu

dodatkowo -
75 masła,
cukier puder

Rodzynki, porzeczki i wiśnie zalać rumem i moczyć kilka godzin (najlepiej całą noc).

Mąkę przesiać do miski i zrobić wgłębienie w środku. Wkruszyć drożdże, dodać 1 łyżkę cukru i ciepłe mleko. Zamieszać widelcem i odstawić na 15 minut
Dodać resztę cukru, cukier waniliowy, sól, przyprawy korzenne, jajka i stopione, ciepłe masło. Wszystkie składniki wymieszać i zagniatać do czasu, aż ciasto stanie się jednolite i lśniące. Dodać posiekane skórki - pomarańczową i cytrynową, migdały (połowę porcji posiekałam, połowę dodałam w całości) i namoczone w rumie owoce. Jeszcze raz zagnieść ciasto, uformować kulę, przykryć ściereczką i zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.

Wyrośnięte ciasto rozwałkować na prostokąt (około 30 x 25 cm), na środku umieścić uformowany w wałeczek długości ciasta marcepan i zawinąć wzdłuż dłuższego boku prostokąta tak, aby krawędzie ciasta nie zachodziły na siebie. Ułożyć na blasze i zostawić do ponownego wyrośnięcia.
Nagrzać piekarnik do 250 stopni, włożyć ciasto, po czym zmniejszyć temperaturę do około 160 stopni. Piec około 50 minut (do suchego patyczka).

Stopić 75 g masła i posmarować nim kilka razy jeszcze ciepły stollen. Posypać grubo cukrem pudrem i zostawić do całkowitego ostygnięcia.
Gotową struclę szczelnie zawinąć i przechowywać w chłodnym miejscu do dwóch tygodni.



niedziela, 20 grudnia 2009

Piernik toruński



A więc odliczanie rozpoczęte :) Do czwartku moja kuchnia zamienia się w taśmę produkcyjną świątecznych potraw i wypieków. Wyjechał z niej już król bożonarodzeniowego stołu - dostojny piernik i obsypana śniegowym cukrem pudrem, ciężka od bakalii drożdżowa strucla. Mrozi się też pierwsza partia pierogów z kapustą i grzybami. Ktoś tam na górze pomyślał w tym roku o posiadaczach niewielkich zamrażarek zsyłając przed świętami mróz, dzięki czemu balkon tymczasowo pełni rolę podręcznej chłodziarko-zamrażarki ;)

Ale dziś miało być o pierniku :) W tym roku zamiast mojego ulubionego piernika z bakaliami upiekłam inny - nasz rodzimy piernik z tradycjami - toruński. Modyfikacji oryginalnego przepisu, tak jak legend o toruńskich piernikach namnożyło się przez wieki wiele (pierwszy znany przepis na piernik toruński pochodzi z 1725 roku!). Jednak o jego wyjątkowości niezmiennie stanowią trzy podstawowe składniki - mąka żytnia i pszenna, naturalny, dobrej jakości miód i świeże przyprawy korzenne. Posłużyłam się przepisem spisanym przez Pierre Herme, z dodatkiem suszonych śliwek. Z całym szacunkiem dla mistrza, zmniejszyłam tylko ilość cukru ;) Kusi mnie też, żeby piernika dodatkowo przełożyć warstwą domowych powideł śliwkowych. Zrobię to pewnie we wtorek. A tymczasem mój piernik toruński, owinięty w pergamin i folię aluminiową odpoczywa i dojrzewa, żeby w pełni zabłysnąć w Wigilię :)



Piernik toruński:

250 g mąki pszennej,
250 g mąki żytniej,
250 g miodu,
150 g masła,
150 g cukru,
5 jajek,
100 g suszonych śliwek,
20 g (ok. 6 łyżeczek) przyprawy do piernika,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
1 łyżeczka sody oczyszczonej,

Obydwie mąki wymieszać z proszkiem do pieczenia i sodą. Odstawić.

Miód przełożyć do rondelka, dodać przyprawę do piernika i podgrzewać na małym ogniu, aż miód się zrumieni.
Oddzielić żółtka od białek. Masło utrzeć z cukrem do białości. Ucierając, dodawać po jednym żółtku. Następnie dodać ostudzony miód z przyprawami. Śliwki drobno posiekać i dodać do masy miodowo-maślanej. Białka ubić na sztywną pianę i dodawać do masy na przemian z mąką, delikatnie mieszając, aż składniki się połączą.

Nagrzać piekarnik do temperatury 180 stopni. Dużą formę keksową posmarować masłem i wyłożyć pergaminem lub obsypać bułką tartą. Przełożyć ciasto do formy i piec przez około godzinę (do suchego patyczka). Upieczony piernik ostudzić i posmarować rozpuszczoną czekoladą.






sobota, 19 grudnia 2009

Migdałowe pierniczki na opłatkach



"Baby dwie, baby dwie
rosną już pod pierzyną, łapią smak
pulchne baby dwie
Makutra, makutra będzie nam aż do jutra tarła mak,
tarła mak

A pod choinką łeb schyla w dół
otarty z kurzu osioł i wół,
kot ślepia mruży i pyszni się stół,
biały stół

Jeszcze tatulo jemiołę
wieszają ponad stołem,
bo się zda pod nią gęby dać.
Jezusie, Jezusie plamy są na obrusie
trza je prać!"


Jestem pewna, że i u Was przygotowania do świąt ruszyły pełną parą :) Bo to już za niecały tydzień, a tyle jeszcze do zrobienia! Sama oderwałam się na tylko na chwilę od porządków, żeby w przerwie na kawę dodać jeszcze jedną propozycję na adwentowe/świąteczne ciasteczka.

W tym roku zrobiłam sobie urlop od tradycyjnych pierniczków :) Upiekłam co prawda parę imbirowych ciastek w reniferowo/gwiazdkowo/anielsko/świątecznych kształtach, ale będą one dekorować inne wypieki i wigilijny stół w swojej surowej formie bez lukrowanych ozdób. Wzamian postanowiłam upiec inne korzenne ciasteczka i przy okazji wykorzystać okrągłe opłatki "Oblaten", które dostałam od Dziuuni parę miesięcy temu (i trochę o nich zapomniałam ;))
Pieczenie śwątecznych ciastek na opłatkach jest tradycją niemiecką, a najbardziej znanym wypiekiem są słynne bakaliowe pierniczki norymberdzkie, zwane też piernikami Elizy. Moje ciastka są luźną interpretacją pierników norymberdzkich, ponieważ pieczone są na całych jajkach i z dodatkiem mąki, w przeciwieństwie do klasycznego, białkowego pierwowzoru. Przekonał mnie przepis z Recipe Zaar, jednak do ideału wymaga on jeszcze paru modyfikacji. Bo chociaż ciastka są pyszne w smaku, chciałabym aby były bardziej puchate i wyrośnięte, dlatego następnym razem dodam jeszcze więcej mielonych migdałów, aby ciasto osiągnęło gęstszą konsystencję i rosło w górę, zamiast rozlewać się na boki. Mimo wszystko, to bardzo przyjemna odmiana od naszych tradycyjnych, cieniutkich i kruchych pierniczków :) Jeżeli nie macie opłatków, ciastka można upiec na naszych andrutach lub cienkich waflach.

A teraz wracam do sprzątania, bo czeka na mnie jeszcze dziś wieczorem pieczenie piernika i bakaliowo-marcepanowego stollen :)



Migdałowe pierniczki na opłatkach:

4 duże lub 5 małych jaj,
1 szklanka cukru pudru,
2 1/2 (ok. 250 g) szklanki zmielonych na mączkę migdałów,
1 szklanka mąki,
1/2 szklanki kandyzowanej skórki pomarańczowej,
1/2 szklanki kandyzowanej skórki cytrynowej,
2 łyżeczki cynamonu,
1 łyżeczka mielonego kardamonu,
1/2 łyżeczki mielonej gałki muszatułowej,
1/4 łyżeczki mielonych goździków,
1/4 łyżeczki przyprawy do piernika,
1/4 łyżeczki mielonego imbiru,
około 40 okrągłych opłatków

Utrzeć jajka z cukrem do białości, aż masa będzie gęsta i puszysta. Wymieszać mąkę, mielone migdały, przyprawy i drobno posiekane kandyzowane skórki. Wymieszać delikatnie łyżką z masą jajeczną. Ciasto musi być gęste. Jeżeli jest rzadkie, dodać więcej mielonych migdałów. Miskę przykryć folią spożywczą i zostawić w lodówce na noc.

Na każdy opłatek kłaść po łyżeczce ciasta i układać na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Zostawić ciasta na godzinę bez przykrycia, aby trochę obeschły na wierzchu, dzięki czemu ciastka będą miały chrupiącą skórkę i miękkie środki. Piec około 15-20 minut w temperaturze 180 stopni do zarumienienia.

Gotowe pierniczki można posmarować czekoladą lub ulubionym lukrem.






poniedziałek, 14 grudnia 2009

Babka z białek z makiem i kawałkami czekolady



Spadł pierwszy poważny śnieg, słupek termometra skoczył w dół, a miasto powoli stroi się w kolorowe, migoczące światełka. W końcu naprawdę powiało świętami! :) Oby śnieg utrzymał się do końca miesiąca i uraczył nas prawdziwymi, bajkowymi, białymi świętami :) Zaklinając dobrą wolę aury upiekłam białą, śnieżną babkę. To również mój sposób na utylizację białek. Kiedy nasze kuchenne manufaktury pracują na najwyższych obrotach (np. przed świętami), zaczynamy produkować przy okazji mnóstwo zbędnych półproduków, które często, z braku pomysłu na nie, lądują w odpływie. Nie toleruję marnowania jedzenia w żadnej postaci i często planuję potrawy lub wypieki tak, aby niechciana część składników z jednego przepisu uzupełniała drugi. Mam też zestaw dyżurnych przepisów, zwanych "utylizacyjnymi" :) Jednym z nich jest babka z białek. Przepis jest tak uniwersalny i prosty, że zależnie od smaku, humoru i posiadanych dodatków można wyczarować z niego ciasto z makiem lub z czekoladą, z bakaliami lub cytrynowe czy pomarańczowe z cytrusową skórką i sokiem. Do tego ciasto, któremu zakalec się nie zdarza i takie, które można zakręcić w międzyczasie w 15 minut i zapakować do pieca razem z jego przyrodnim, żółtkowym bratem. Mięciutkie i puszyste, idealne do szklanki mleka lub kubka kawy. Ciasto w kolorze śniegu :) Tym razem, w przedświątecznych klimatach dodałam do niego szklankę maku i kawałki czekolady, obskubane z marcepanowego chlebka (do innego przepisu potrzebowałam samego marcepanu ;)) :)



Babka z białek z makiem i kawałkami czekolady:

6-7 białek,
150 g cukru pudru,
160 g mąki,
1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
1 szczypta soli,
100 g stopionego masła,
1 szklanka suchego maku,
garść posiekanej czekolady

Białka ubić z solą i 2 łyżkami cukru pudru na sztywną pianę. Resztę cukru wymieszać z mąkami i proszkiem do pieczenia. Przesiać do miski z pianą i delikatnie wymieszać łyżką. Dodać ostudzone masło oraz mak i czekoladę. Delikatnie wymieszać całość. Ciasto przełożyć do wysmarowanej masłem i obsypanej mąką keksówki lub foremki z kominkiem na babkę. Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku około 40 minut (do suchego patyczka). Ostudzone ciasto posypać cukrem pudrem.




piątek, 11 grudnia 2009

Gingerbread ice cream with candied orange / Lody piernikowe



Oranges, gingerbread and spices – it’s taste of Christmas for me. When I had been proposed to participate in part of fabulous International Recipe Advent Calendar I thought I would like to combine all those ingredients in one delicious dessert. I decided for something that not only combine my favourite winter flavors but also connect taste of Christmas all over the world. From all of sweets I have chosen ice cream. And why? :) Even if there is crackling frost and white snow outside the window nobody is really getting cold these Holidays – the warmth of our family feelings and Christmas spirit is much stronger than the air temperature. And all of those who live in Southern Hemisphere and experience Christmas in the middle of hot summer will be even more convinced... Because I propose gingerbread ice cream with candied oranges :)
Creamy, spicy and juicy – mix of Christmas flavours, simply delicious. My inspiration was Pierre Herme’s recipe and it is my proposition for 14th day of the Advent Calendar.



Gingerbread ice cream with candied orange:

gingerbread ice cream -
300 ml milk,
100 ml double cream,
30 g gingerbread crumbs,
½ tablespoon mixed spices,
55 g sugar,
4 egg yolks,
15 g honey

Bring milk up to a simmer. Remove from the heat and add gingerbread crumbs. Let stand the mixture for an hour and then mix with electric mixer.

Bring double cream with mixed spices to a saucepan and heat to a simmer. Pour gingerbread milk to the spiced cream and continue heating. In a small bowl whisk egg yolks with sugar and honey. Add a few tablespoons of hot milky mixture and whisk. Then pour it to the saucepan with rest of milky mixture and heat whisking constantly untill custard coats the back of a spoon. Remove from heat and strain. Chill completely.

Pour the cold custard into an ice cream maker and freeze according to manufacturer’s instructions.


Candied oranges -
2-3 oranges

syrup –
250 ml water,
125 g sugar

Cut oranges into quarters or slices (you can peel fruit or not if you like candied orange peel) and transfer them to a baking sheet lined with parchment paper.

Bring water and sugar to boil over high heat. Boil for about 10 minutes. Pour oranges with boiling syrup and let stand uncovered overnight or until tacky to the touch.



Polish please ;)

Zaczęłam nietypowo, bo po angielsku (wybaczcie ewentualne błędy ;))
Przyczyną zamieszania jest Międzynarodowy Kalendarz Adwentowy z przepisami kulinarnych blogowiczów, tworzony przez blog językowy LexioPhiles, do którego swoją cząstkę mam przyjemność dołożyć :)

Pomarańcze, piernik i korzenne przyprawy, to dla mnie smak Bożego Narodzenia. Kiedy zaproponowano mi uczestnictwo w utworzeniu wspaniałego Międzynarodowego Kalendarza Adwentowego, pomyślałam, że wszystkie te smaki chciałabym połączyć w jednym, pysznym deserze. Zdecydowałam się na coś, co nie tylko połączyło te smaki i aromaty, ale też zjednoczyło smak świąt na całym świecie. Ze wszystkich deserów wybrałam lody. A dlaczego? :) Nawet jeśli za oknem leży śnieg i trzaska mróz, tak naprawdę nikomu nie jest zimno w święta. Ciepło naszych rodzinnych uczuć i duch Bożego Narodzenia są o wiele silniejsze od temperatury powietrza. A ci wszyscy, którzy mieszkają na południowej półkuli i przeżywają święta w środku gorącego lata będą jeszcze bardziej przekonani... Bo ja proponuję piernikowe lody z kandyzowanymi pomarańczami :)
Kremowe, korzenne i soczyste - kombinacja bożonarodzeniowych smaków, po prostu pyszne! Moją inspiracją był przepis Pierre'a Herme i to jest moja propozycja na 14 dzień Adwentowego Kalendarza.

Lody piernikowe z kandyzowanymi pomarańczami:

lody piernikowe -
300 ml mleka,
100 ml śmietanki kremówki,
30 g pokruszonego piernika,
½ łyżki przyprawy do piernika,
55 g cukru,
4 żółtka,
15 g miodu

Mleko zagotować i dodać pokruszony piernik. Zostawić na około godzinę, po czym zmiksować.
Śmietankę zagotować z przyprawą do piernika, po czym dodać mleko piernikowe i dalej podgrzewać. W misce rozbić żółtka z cukrem i miodem. Dodać kilka łyżek gorącego mleka ze śmietanką i wymieszać, po czym wlać masę żółtkową do pozostałego mleka. Całość podgrzewać stale mieszając, aż masa będzie oblepiać łyżkę (trzeba uważać, aby masa nie zagotowała się). Przecedzić i schłodzić. Zimną masę wlać do maszyny do lodów i zamrażać zgodnie z instrukcją producenta.

kandyzowane pomarańcze -
2-3 pomarańcze

syrop –
250 ml wody,
125 g cukru

Pomarańcze pokroić w ćwiartki lub plastry (możecie obrać owoce ze skórki lub nie, jeżli lubicie skórkę kandyzowaną) i przełożyć na blachę wyłożoną pergaminem.
Z wody i cukru zagotować syrop (gotować ok. 10 minut). Gotującym się syropem polać pomarańcze i zostawić odkryte na noc lub kilka godzin, aż plastry będą lepkie w dotyku.



środa, 9 grudnia 2009

Noodles z kurczakiem i mango



Co zrobić, żeby wyostrzyć sobie smak przed tradycyjną, świąteczną ucztą? Zjeść coś z zupełnie innej beczki :) Np. coś egzotycznego, coś azjatyckiego... A i przyjemnie pomieszać sobie w woku w przerwie wycinania pierniczków i zwijania strucli i makowców :) Ja z dziką radością zamieszałam moje ulubione azjatyckie smaki z makaronem i... pokrojonym w kostki dojrzałym mango. Mango okazało się bardzo wdzięcznym dodatkiem do marynowanego w sosie sojowym kurczaka i smażonych na chrupiąco warzyw, dodając całemu daniu soczystości i słodkości. Bardzo smaczne :) A teraz mogę spokojnie wrócić do przygotowywania bożonarodzeniowego, czysto POLSKIEGO menu :)



Noodles z kurczakiem i mango:

1 średnia pierś z kurczaka,
ciemny sos sojowy,
2 ząbki czosnku,
1 średnia cebula,
1 por,
2 marchewki,
2 cm świeżego, drobno posiekanego imbiru,
1 dojrzałe mango pokrojone w kostki,
pół małej papryczki chili lub kilka kropel ostrego sosu chili,
pęczek posiekanego szczypiorku,
ulubiony chiński makaron typu noodle,
olej do smażenia

Kurczaka pokroić w niewielkie kawałki. Dodać posiekany imbir i czosnek i wszystko wymieszać z sosem sojowym. Zostawić w lodówce do zamarynowania na kilka godzin.

Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu i odcedzić.

Posiekać cebulę, pora pokroić w cienkie plasterki, a marchewkę w słupki. Rozgrzać wok, wlać 2 łyżki oleju i wrzucić marchewkę. Smażyć przez chwilę, stale mieszając, po czym dodać cebulę i na końcu pora. Smażyć wszystko, mieszając przez kolejne 2-3 minuty. Dodać kurczaka wraz z marynatą i smażyć mieszając, aż kawałki mięsa będą miękkie. Dodać bardzo drobno posiekaną papryczkę chili lub sos chili. Na koniec dodać kostki mango i wymieszać z pozostałymi składnikami. Dodać makaron, skropić sosem sojowym, po czym doprawić solą i pieprzem według uznania (nie dodawajcie soli wcześniej, ponieważ sos sojowy jest słony i potrawę łatwo przesolić).
Smażyć całość 2-3 minuty mieszając. Przed podaniem posypać posiekanym szczypiorkiem.



niedziela, 6 grudnia 2009

Marcepanowe węzełki



Od samych świąt fajniejsze jest tylko oczekiwanie na święta. Pomijam przedświąteczną gorączkę, nerwowe bieganie po sklepach w poszukiwaniu prezentów, czy slalomy z wielkim wózkiem między rozentuzjazmowanym świątecznymi promocjami tłumem w supermarketach. Mam na myśli raczej czarowne, długie wieczory z kubkiem grzanego wina albo cynamonowej, gorącej czekolady, zapachem pierniczków, piekących się partiami w piekarniku i muzyką Stinga z nowej płyty If On a Winter's Night - ciepłymi, spokojnymi balladami, odegranymi pięknie prawie całkowicie akustycznie i odśpiewane aksamitnym głosem mistrza nastroju. Gdybym miała kominek, trzaskałyby tam jeszcze wesoło czerwono-złote ogniki i mogłabym tak czekać na święta jeszcze parę miesięcy :)

Chyba wszyscy lubią przygotowania do świąt i dlatego powstało tak wiele pięknych adwentowych tradycji i zwyczajów. To jakby przedsmak świąt, stąd dekorowanie mieszkania wieńcami adwentowymi i stroikami, słodkie kalendarze adwentowe, "małe" dzisiejsze Mikołajki przed rozmachem prezentów pod choinką w Wigilę i tradycja pieczenia ciasteczek, które umilają czas oczekiwania. Blogi kulinarne zapełniają się pierniczkami, ciasteczkami orzechowymi, bakaliowymi i korzennymi, a ich zapach prawie przenika przed monitor :) Dorzucam do tego jeszcze błyskawiczne ciasteczka z ciasta francuskiego. W tamtym roku proponowałam cynamonowo-pomarańczowe palemki, a w tym równie smaczne (jak nie bardziej ;)) węzełki marcepanowe.



Marcepanowe węzełki:

opakowanie ciasta francuskiego (ok. 225 g),
200 g marcepanu,
2 łyżeczki konfitury morelowej,
50 g miękkiego masła,
2-3 łyżki skondensowanego mleka,
garść płatków migdałowych

Marcepan pokroić w niewielkie kostki. Dodać konfiturę morelową i masło. Zmiksować wszystko do uzyskania gładkiej masy.

Płat ciasta francuskiego przenieść na posypaną mąką stolnicę. Lekko rozwałkować. Na połowie ciasta (wzdłuż dłuższego boku) rozsmarować masę marcepanową i przykryć drugą połową. Lekko docisnąć i z użyciem ostrego noża pociąć na wąskie paski (o szerokości ok. 1,5-2 cm). Każdy pasek zawiązać w luźny węzełek i ułożyć na blaszce wyłożonej pergaminem. Każde ciasto posmarować mlekiem skondensowanym i posypać płatkami migdałowymi. Rozgrzać piekarnik do 200 stopni. Blachę z ciastkami włożyć do już nagrzanego piekarnika i piec około 12 minut do lekkiego zarumienienia. Upieczone i ostudzone węzełki można posypać cukrem pudrem.



Oprócz ciasteczek dorzucam jeszcze podziękowania za kolejne blogowe wyróżnienia dla Lu, Krzyśka i Ann, która zrobiła mi tym dziś miły mikołajkowy prezent :)

Dziękuję Wam raz jeszcze za docenienie i pozdrawiam ciepło, choć już prawie zimowo :)

środa, 2 grudnia 2009

Tarta miodowa



Rodzynki, suszone śliwki, suszone morele, kandyzowana skórka pomarańczowa i cytrynowa, mak (duuużo maku), marcepan, figi i daktyle, kakao, miód, melasa, orzechy, przyprawa do piernika w dużej paczce... Sprawdzić czy jest wystarczająca ilość domowego owocowego suszu i suszonych grzybów, przewertować przepisy, ułożyć menu... Odkąd w Trójeczce zaczął rozbrzmiewać nowy Karp w towarzystwie swoich oddanych przyjaciów, a "latający cyrk" z Adamem Małyszem na czele rozpoczął swoją trasę (i cotygodniowe dostarczanie emocji ;)) po skoczniach świata, to znak że idą!! Krok po kroku, krok po kroczku idą święta, a ja zapisuję w głowie niekończącą się listę świątecznych zakupów i rozplanowuję dzień po dniu, jak zwykle z lekką paniką, że nie zdążymy ze wszystkim!

Zdążymy, jak co roku na pewno :) Ale w tych przygotowaniach nie zaszkodzi pokrzepić się i ukoić nerwy czymś słodkim i chrupiącym ;) Dla mnie to tarta adwentowa, ale polecam ją Wam też na święta, bo sama chętnie widziałabym ją obok tradycyjnych makowców, serników i keksów. Podobno bardzo popularna na południu Francji, pyszna i bardzo treściwa. Słodka, ale nie nieznośnie słodka, dzięki cytrynie przełamującej miodową słodycz. Najlepsza na ciepło, kiedy miodowa masa jest lekko ścięta i rozpływająca się w ustach, a uprażone orzeszki zatopione w chrupiącej, skarmelizowanej skorupce. Jeżeli nie lubicie fistaszków, można zastąpić je innymi orzechami. Mnie marzy się wersja pistacjowa i migdałowa... Spróbujcie koniecznie, a ja idę poszukać płyt z ulubionymi Christmas songami ;)



Tarta miodowa:

2 szklanki mąki,
200 g masla,
2/3 szklanki cukru pudru,
4 jajka,
2/3 szklanki miodu,
sok i skórka otarta z 1 cytryny,
2 szklanki orzeszków ziemnych (niesolonych)

100 g masła i mąkę posiekać nożem, dodać 2 łyżki cukru pudru, 1 jajko i 1 łyżkę zimnej wody. Zagnieść szybko kruche ciasto. Uformować kulę, zawinąć w folię i włożyć do lodówki na ok. 15 minut. Potem ciasto rozwałkować i wyłożyć nim wysmarowaną masłem formę do tart. Z pozostałych skrawków ciasta można wyciąć dekoracyjne kształy (gwiazdki na przykład :)) Podpiec przez około 10 minut w temperaturze 180 stopni.

W tym czasie utrzeć pozostałe masło z pozostałym cukrem pudrem na jasny krem. Po kolei wbić 3 jajka, ciągle ucierając. W rondelku podgrzać miód, a kiedy stanie się płynny, dodać do masy. Dodać sok i skórkę cytryny. Na koniec wymieszć całość z orzeszkami.
Masę wlać na podpieczony spód. Całość piec około 45 minut.





  © Blogger template 'Morning Drink' by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP