środa, 31 marca 2010

Marokańska sałatka z bobu



Na wielkanocnym stole musi być tradycyjnie, smacznie i zielono :) Nawet kiedy prawdziwa wiosna jeszcze w powijakach, na święta musi być wiosennie. Zielona rzeżucha posiana na doniczce, zielony owies wysiany w doniczce, faszerowane jajka na zielonej sałacie, a reszta potraw posypana obficie zielonym szczypiorkiem i natką pietruszki. Czasem moja chęć "uwiosennienia" świąt trochę kłóci się z tradycją typowo polskich potraw, ale wcale się tym nie przejmuję i obok sernika i mazurka serwuję zieloną babkę pandanową i jajka faszerowane zieloną pastą z awokado :)

Parę lat temu Dziuunia znalazła przepis na sałatkę z zielonego bobu, która wspaniale pasowała do zestawu dań na wielkanocne śniadanie i tak już zostało :) Od tamtej pory bób gości na stole co roku, najczęściej w postaci prostej sałatki z gotowanym na twardo, posiekanym jajkiem, dużą ilością szczypiorku i majonezem lub sosem jogurtowym. W tym roku w ramach urozmaicenia podam też sałatkę z bobem rodem z Casablanki ;) I co z tego, że egzotyczny zapach kuminu będzie mieszał się z zapachem wielkanocnego żurku - ważne, że sałatka będzie zielona i bardzo smaczna :) Przepis znalazłam u Jamiego i koniecznie chciałam wypróbować go przed Wielkanocą, chociaż sałatka nadaje się równie dobrze na inne okazje. Podejrzewam, że nowej jakości zyskałaby ze świeżą miętą, której nie miałam, więc będę musiała powtórzyć ją jeszcze raz w "sezonie miętowym". Wspaniale smakuje z chlebkami pitta i smażonym, pieczonym na chrupiąco lub grillowany kurczakiem.



Marokańska sałatka z bobu:

ok. 400 g mrożonego lub świeżego bobu (po garści na osobę),
cytryna,
mała czerwona cebula drobno posiekana,
1 łyżeczka mielonego lub utłuczonego w moździerzu kuminu,
szczypta chili suszonego lub w proszku,
2 łyżki bułki tartej,
200 ml kwaśnej śmietany lub jogurtu naturalnego,
oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia,
sól i pieprz,
garść świeżych listków mięty
Mrożony bób zblanszować kilka minut w nieosolonej wodzie. Po odcedzeniu i lekkim ostudzeniu wyłuskać (świeży można wyłuskać przed blanszowaniem, co jest dużo praktyczniejsze, bo zapobiega ciągłemu podjadaniu ;))

Wyłuskany bób przełożyć do miski, dodać sok z połowy cytryny i oliwę z oliwek, której powinno być 3 razy więcej niż soku. Posolić i doprawić świeżo zmielonym pieprzem do smaku. Dodać drobno posiekane liski mięty i odstawić całość na chwilę, aby się zmacerowało.

Na patelni rozgrzać małą ilość oliwy, dodać cebulę, kumin i chili i smażyć, ciągle mieszając, aż cebula zmięknie. Kiedy zacznie się rumienić, dodać bułkę tartą, dokładnie wymieszać i smażyć, aż okruszki będą chrupiące i złociste. Doprawić lekko solą.

Jogurt lub śmietanę nałożyć na talerzyki lub miseczki i położyć na nich jeszcze raz wymieszany w marynacie bób. Na koniec posypać pikantną i chrupiącą bułką. Całość można oprószyć skórką otartą z cytryny. Sałatka najlepiej smakuje lekko ciepła.



niedziela, 28 marca 2010

Pomarańczowe babki w doniczkach



Tydzień przed Wielkanocą, to ten czas, kiedy w końcu zaczynam intensywnie rozmyślać o świętach. Zaczyna się od weekendowego wymiatania kurzu ze wszystkich, nawet najodleglejszych i niedostępnych dla oka zakątków mieszkania, zakończonego robieniem palmy (taka rodzinna tradycja :)), kiedy to całe sprzątanie zostaje zniweczone przez "pomagającego" kota florystę, i rozwlekanie gałązek, zbożowych kłosków, wierzbowych kotków i suszonych kwiatków po wszystkich, nawet najodleglejszych i niedostępnych dla oka zakątkach mieszkania... :/

Tak, wtedy Wielkanoc już czuć w powietrzu, tak jak zapach świeżo upranych firanek i pasty do podłóg :) Czas ostatecznie zdecydować się na rodzaj mazurków, sernika, drożdżowych bab, mięs i pieczeni, które za tydzień z gracją wylądują na świątecznym stole. Do tego świąteczne dekoracje..
Właśnie :) W dobie królowania produktów 2 w 1, 3 w 1 itd. pierwszy pomysł jaki wpadł mi w tym roku do głowy, to wielkanocne 2 w 1, czyli jadalna dekoracja stołu :) Kiedy pierwszy raz piekłam w doniczkach cukiniowo-orzechowe chlebki, wiedziałam, że kiedyś wykorzystam ten patent na święta, niekoniecznie z tym samym wsadem. Na Wielkanoc drożdżowa baba to podstawa, więc tym razem w doniczkach "wyhodowałam" puszyste, maślane babki, pachnące pomarańczami. Wierzch udekorowałam "gniazdkami" z "kombinowanej" masy z biszkoptów i gotowymi cukrowymi jajeczkami :) Gniazdka można zrobić też z innego gęstego, kakaowego kremu, wyciśniętego szprycką lub tutką z papieru. Moja masa ma konsystencję masy marcepanowej i do jej uformowania użyłam... praski do wyciskania czosnku :) W każdym razie jedną próbę generalną mam już za sobą, a Wam polecam bardzo pieczenie dowolnego drożdżowego w glinianych doniczkach (nieemaliowanych!! ;)), bo ciasto wypieka się naprawdę wspaniale.



Pomarańczowe babki w doniczkach:
(porcja na 4 doniczki o średnicy 10-12 cm)

350 g mąki,
3 płaskie łyżeczki suszonych drożdży,
3 jajka,
80 ml mleka,
100 g miękkiego masła,
2/3 szklanki cukru,
1/2 łyżeczki soli,
1 łyżeczka cukru waniliowego,
1 pomarańcza,
2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej

słodkie gniazdka -
50 g biszoptów,
50 g masła,
2 łyżki cukru pudru,
1 łyżka kakao,
cukrowe lub marcepanowe jajeczka

Drożdże rozpuścić w połowie podgrzanego mleka, dodając 2 łyżeczki cukru i 2 łyżki mąki. Odstawić na około 15 minut do wyrośnięcia.

2 całe jajka i 1 żółtko utrzeć z pozostałym cukrem na puszysty, biały krem. Otrzeć skórkę z wyszorowanej pomarańczy. Mąkę przesiać do dużej miski. Dodać sól, cukier waniliowy, masę jajeczną i wyrośnięty drożdżowy rozczyn. Wymieszać, dodając miękkie masło, resztę ciepłego mleka, sok wyciśnięty z pomarańczy i otartą pomarańczową skórkę. Wyrabiać około 15 minut, aż ciasto zacznie odchodzić od rąk, będzie jednolite i lśniące. Na koniec dodać kandyzowaną skórkę pomarańczową i jeszcze raz zagnieść, aż połączy się z ciastem. Uformować kulę i odstawić w ciepłe miejsce na około godzinę, aż ciasto podwoi swoją objętość.

Doniczki wyłożyć pergaminem. Wyrośnięte ciasto jeszcze raz zagnieść i podzielić na 4 części. Wypełnić doniczki ciastem do około 2/3 ich wysokości. Odstawić na około 20-30 minut do wyrośnięcia.

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni C. Babki w doniczkach piec około 5 minut, po czym zmniejszyć temperaturę do 150 stopni. Piec około 30-40 minut aż ciasto ładnie się zarumieni i po sprawdzeniu patyczkiem będzie upieczone w środku.

Ostudzone babki w doniczkach posypać cukrem pudrem i ozdobić gałązkami bukszpanu lub słodkimi gniazdkami :)





środa, 24 marca 2010

Zupa brokułowo-imbirowa z mango



Pamiętacie fasolówkę z jabłkami? :) Od czasu, kiedy jej spróbowałam, zupy (wytrawne) z owocami nie jawią mi się już jako szalone wytwory kuchni eksperymentalnej (czyli tylko dla odważnych ;)), przykłady dziwacznych diet czy dania na stole zwariowanego Kapelusznika z Krainy Czarów (chociaż u Kapelusznika w postaci Johnnego Deppa zjadłabym wiele ;D). Świeże owoce w zupie nie tylko nie przeszkadzają, ale okazuje się, że świetnie pasują i zachęcają do wypróbowania nowych i zaskakujących połączeń. Fasolowa z jabłkami smakowała swojsko, ale równocześnie wyjątkowo, dzięki kwaskowatemu, jabłkowemu sokowi. A jak może smakować brokuł z egzotycznym mango? Zanim nie spróbowałam zupy z przepisu z niezawodnego Good Food BBC, trudno było mi to sobie wyobrazić, więc nie będę tu snuć kwiecistych opisów smakowych doznań - tego po prostu trzeba spróbować :) Mogę napisać tylko, że to brokułowy krem podkręcony do granic przyzwoitości najlepszymi smakami kuchni azjatyckiej - tajską zieloną pastą curry, rozgrzewającym imbirem, słodkim, soczystym mango i ognistą papryczką chili. Do tego, to kolejna z błyskawicznych zup do mojej prywatnej kolekcji. Im krócej gotowana, tym wartościowsza, smaczniejsza i ładniejsza, ponieważ brokuł zachowuje wówczas więcej witamin i składników odżywczych i do tego swój piękny, soczysty zielony kolor. Jako rekomendację dodam, że rodzina prosiła o dokładkę :) A ja mam nadzieję, że to już ostatnia z rozgrzewających zup w tym sezonie ;)



Zupa brokułowo-imbirowa z mango:

2 łyżki oleju roślinnego,
1 cebula,
1 ząbek czosnku,
kawałek świeżego korzenia imbiru (2-3 cm),
2 łyżki tajskiej zielonej pasty curry (dla zwolenników łagodniejszych smaków - 1 lub pół łyżki),
400 g świeżego brokuła,
1 małe mango,
1 litr bulionu warzywnego,
142 ml słodkiej śmietany (12% - 18%),
1 czerwona papryczka chili

Olej rozgrzać w garnku. Dodać posiekaną cebulę, czosnek, imbir, pastę curry, mango pokrojone w kostkę (odłożyć kilka kawałków do przystrojenia zupy na talerzu) i umytego brokuła podzielonego na różyczki. Smażyć mieszając około 5 minut. Dodać bulion i gotować całość do czasu, aż brokuł będzie miękki, ale wciąż soczyście zielony. Zmiksować zupę blenderem i przyprawić solą. Dodać śmietanę i podgrzać. Gotową zupę podać posypaną posiekaną drobno papryczką chili i kawałkami mango, np. z grzankami.



środa, 17 marca 2010

Brioszki pandanowo-kokosowe



Dzisiaj po raz kolejny przekonuję się, że wcale nie potrzeba atmosferycznego ciepła, aby poczuć wiosnę :) Od rana na blogach kulinarnych zieleni się aż miło - mrugają z ekranu zielone ciasteczka, zielone babki (i wcale nie chodzi o leczniczy listek ;)), zielone sałatki, sosy i syropy. Od razu zrobiło się miło i radośnie w oczekiwaniu na ten magiczny dzień - pierwszy dzień kalendarzowej wiosny.

U mnie w kuchni na razie zieleni się tylko posiana na talerzu, wyłożonym ligniną rzeżucha i dumnie pełni rolę pierwszej w tym roku "nowalijki" :) Za to w zdumienie wprawia mnie stojący w sąsiedztwie zygokaktus, zwany grudnikiem, który od paru dni wypuszcza, piękne, dorodne pączki i tylko patrzeć jak ozdoba bożonarodzeniowych wnętrz obsypie się kwieciem na Wielkanoc :) I wcale mu się nie dziwię - w końcu mieszkając na parapecie stale wygląda przez okno i od kilku miesięcy niezmiennie widzi biały puch, więc co do świąt można się pomylić...

W piekarniku też mi się zazieleniło :) Niech tradycji stanie się zadość! W tamtym roku na św. Patryka były koniczynki, w tym też będą - i to również z azjatycką nutą ;) Przepis na pandanowe brioszki, znaleziony w sieci, odkładałam na dogodny moment cały rok, aż w końcu nadarzył się ten właściwy, kiedy zielone bułeczki w koniczynkowej formie znalazły się we właściwym czasie i właściwym miejscu :) Indonezyjska pasta pandanowa jest już dostępna w wysyłkowych sklepach w Polsce, ale jeżeli będziecie mieli trudności z jej dostaniem lub np. nie lubicie zielonego ;) brioszki bez jej dodatku - waniliowo-kokosowe również będą Wam smakować. W końcu nic tak nie poprawia humoru z rana, jak puszysta maślana bułeczka (w dowolnym kolorze ;)) na śniadanie. I aby do wiosny! :)



Brioszki pandanowo-kokosowe:

2 i 3/4 łyżeczki suszonych drożdży,
1/3 szklanki mleka,
4 łyżki cukru,
2 całe jajka,
1 żółtko,
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego (lub 1 łyżeczka cukru waniliowego),
1 łyżeczka pasty pandanowej,
100 g miękkiego masła,
2 i 1/2 szklanki mąki,
3/4 łyżeczki soli,
1/4 łyżeczki wiórków kokosowych

Podgrzać mleko. W małej misce wymieszać drożdże z 1 łyżeczką cukru i 1 łyżeczką mąki. Dodać 4 łyżeczki ciepłego mleka i wymieszać, aż cukier i drożdże rozpuszczą się. Miskę przykryć ściereczką i zostawić na 20 minut w ciepłym miejscu.

Mąkę przesiać do dużej miski, dodać sól i wymieszać. Jajka z żółtkiem i resztą cukru utrzeć na białą puszystą masę. Dodać ekstrakt waniliowy lub cukier. Połowę masy jajecznej oraz rozczyn drożdżowy i resztę ciepłego mleka dodać do mąki z solą i wymieszać łyżką. Dodać miękkie masło i resztę masy jajecznej oraz pastę pandanową. Na końcu dodać wiórki kokosowe i wyrobić ręką na jednolite, elastyczne, lśniące ciasto (jeżeli ciasto będzie bardzo rzadkie i długo nie będzie odchodzić od rąk, można dodać trochę więcej mąki). Uformować kulę, przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około 2 godziny.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.

Formę do mufinek z 12 otworami wysmarować roztopionym masłem i lekko posypać bułką tartą. Wyrośnięte ciasto jeszcze raz lekko wyrobić i podzielić na 12 części. Każdą część podzielić na 3 i uformować kulki, umieszczając je obok siebie w foremkach. Odstawić na 10-15 minut, aż ciasto lekko podrośnie. Każdą bułeczkę posmarować roztopionym masłem.
Piec 5 minut w temperaturze 180 stopni, po czym zmiejszyć ją do 160 stopni i piec kolejne 15-20 minut do lekkiego zarumienienia bułeczek.



Widać dopadło mnie jakieś przedwiosenne rozkojarzenie, bo zapomnialam wspomnieć, że zielone brioszki z przyjemnością dołączam do wiosennej akcji kulinarnej Pinkcake - Zielono mi... :)


czwartek, 11 marca 2010

Curry z ciecierzycy i chlebki czapati



Nie wiem, czy to nie są przypadkiem objawy początków choroby zwanej Indie ;) Po mojej dłuższej greckiej przygodzie na początku roku można się tego spodziewać :) Prawda jest taka, że póki prawdziwa wiosna nie buchnie zapachami świeżej zieleni i kwitnących drzew i kwiatów, wolę wąchać mieszanki wonnych, kolorowych, korzennych przypraw, którymi z wielką ochotą bawię się w kuchni. Indyjskie curry są aromatyczne, pikantne (mniej lub bardziej) i wygodne, bo można przygotować je w jednym garnku dzień wcześniej. Zapach curry wita nas dnia następnego od samego progu i rozgrzewa ciało i zmysły, skostniałe w syberyjskich temperaturach tegorocznej wiosny (zimy??). Sama sobie tylko narobiłam smaku na curry tikką masalą z kurczakiem i uzależniający smak i zapach mieszanki kolendry, kuminu, kurkumy i garam masali znów zaprowadził mnie do półki z przyprawami i zmusił, abym tym razem uwarzyła coś wegetariańskiego - z chrupiącą ciecierzycą w pomidorach. Do tego indyjski chlebek czapati, który już dawno zapisany był na mojej liście "do wypróbowania", a który okazał się wspaniałym i smacznym zastępnikiem sztućców. W miękkie, delikatne pszenne placki można zawinąć curry jak w tortillę, można też rozrywać je, wybierając curry z miseczki. Ciecierzycowe curry dobrze smakuje też z ugotowanym na sypko ryżem, ale bardzo polecam czapati :) Za nieocenione źródełko wiedzy i inspiracji posłużyły mi Wielkie Księgi Kucharskie - Kuchnia Azjatycka i Dania Jarskie. Do mojego curry dodałam dodatkowo trochę śmietanki, aby uzyskało bardziej kremową i aksamitną konsystencję i delikatniejszy smak, ale nie jest to konieczne.



Curry z ciecierzycy:

2 cebule,
4 ząbki czosnku,
1 łyżka oleju lub sklarowanego masła,
1 łyżeczka chili w proszku,
2 łyżeczki soli,
1 łyżeczka kurkumy,
1 łyżeczka papryki słodkiej,
1 łyżeczka zmielonego kuminu,
1 łyżka zmielonej kolendry,
1 łyżeczka garam masali,
ok. 800 g ciecierzycy z puszki, odsączonej,
440 g pomidorów z puszki,
100 ml śmietanki kremowej (opcjonalnie)

Cebulę pokroić na cienkie plasterki, rozgnieść czosnek. Masło lub olej rozgrzać w garnku, dodać cebulę i czosnek. Smażyć na średnim ogniu, aż będą miękkie. Dodać chili, sól, kurkumę, paprykę, kumin i kolendrę. Smażyć wszystko mieszając 1 minutę.

Dodać ciecierzycę i pokrojone pomidory wraz z sokiem. Wymieszać i dusić pod przykryciem przez 20 minut, mieszając od czasu do czasu. Dodać garam masalę i śmietankę. Dusić pod przykryciem 10 minut.


Czapati



Czapati, to hinduskie pieczywo pszenne, wypiekane na gorącej płycie lub bezpośrednio nad ogniem. Wyglądem przypomina meksykańską tortillę, chociaż zwykle placki czapati są mniejsze. Oryginalne czapati robione jest z pszennej mąki razowej, zmielonej bardzo drobno, zwanej atta. Trudno dostępną u nas mąkę hinduską można zastąpić zwykłą mąką pszenną razową lub orkiszową. Żeby czapati były lżejsze i delikatniejsze, wymieszałam pół na pół zwykłą mąkę pszenną z razową i to chyba dobre rozwiązanie, bo chlebki wyszły bardzo smaczne. Jeżeli macie więcej czasu, z chlebkami czapati można pobawić się, wypiekając je w dwóch etapach - najpierw na patelni, a potem bezpośrednio nad ogniem. Wówczas placki pokrywają się pęcherzykami powietrza i rosną, nabierając lekkości, niczym arabska pitta :)



Czapati:

1,5 szklanki mąki pszennej drobnej razowej lub orkiszowej,
1 szklanka mąki pszennej zwykłej,
1 łyżeczka soli,
1 łyżka oleju,
1 kubek ciepłej wody

Mąkę z solą wymieszać w misce, zrobić dołek. Dodać olej oraz wodę i najpierw drewnianą łyżką, potem rękami wyrobić ciasto.

Ciasto wyłożyć na lekko omączony blat lub stolnicę i wyrabiać 15 minut (czyli ćwiczymy mięśnie przedramion ;)). Starajcie się nie podsypywać mąki na tym etapie - ciasto będzie się trochę lepić, ale przy pewnej dozie cierpliwości można wytrzymać ;)

Uformować gładką kulę, włożyć do miski, przykryć folią i odstawić do lodówki na co najmniej 2 godziny, a najlepiej na noc.

Podzielić ciasto na 20 równych części, jeżeli chcecie uzyskać więcej małych chlebków lub na 10 większych. Każdą uformować w gładką kulę. Podsypując mąką rozwałkować kulki na cienkie placki.

Mocno rozgrzać patelnię o grubym dnie. Smażyć pojedyncze czapati po 1 minucie z każdej strony (zmniejszając ogień, jeżeli ciasto będzie się przypalać). Upieczone chlebki przykryć ściereczką, aby zachowały ciepło i miękkość.



poniedziałek, 8 marca 2010

Kruche różyczki



Wybaczcie mi, że popełnię jeszcze jeden autoplagiat :) Wiele osób pisze do mnie z prośbą o przepis na różyczki z kruchego ciasta, więc postanowiłam go wydobyć z odchłani zarchiwizowanej już części Galerii Potraw i przenieś go na blog. Znalazla go kiedyś w sieci Dziuunia i wówczas kruche różyczki podbiły serca i kuchnie ;) wielu forumowiczów. Nadal uważam, że to jedne z najbardziej uroczych ciasteczek, robiących piorunujące wrażenie na gościach lub nimi obdarowanych (wspaniały pomysł na słodki prezent!). Do tego z łatwością można upiec je w domu, bo uformowanie kwiatków wbrew pozorom jest banalnie proste. Sama byłam zdziwiona, jak piekłam je po raz pierwszy! Wtedy to też był 8 dzień marca..., więc :)

Moje Miłe Panie,
życzę Wam wszystkiego najlepszego w dniu naszego święta :)
Bądźmy dobre dla siebie ;)

uściski i pozdrowienia!



Kruche różyczki:

200 g zimnego masła,
2,5 szklanki mąki (pół na pół pszennej i krupczatki),
3/4 szklanki cukru pudru,
3 żółtka,
szczypta soli

Mąkę z solą posiekać z masłem. Dodać cukier puder oraz żółtka i jeszcze raz wszystko posiekać. Szybko zagnieść ciasto i uformować kulę (jeżeli nie będzie się sklejać, można dodać 1-2 łyżki zimnej wody). Ciasto zawinąć w folię i włożyć do lodówki na około pół godziny.

Schłodzone ciasto rozwałkować cienko (na około 3-4 mm). Wykrawać krążki jednakowej wielkości. Po cztery krążki układać tak, aby zachodziły na siebie, po czym zwinąć je w rulon (raczej luźny). Rulon przekroić w połowie na dwie części, uzyskując w ten sposób dwie różyczki (instrukcja obrazkowa tutaj ;)). Każdej różyczce rozchylić lekko płatki i ułożyć na blasze wyłożonej pergaminem. Piec w nagrzanym do 200 stopni piekarniku około 15 minut, aż różyczki zarumienią się na brzegach. Upieczone ciastka można posypać cukrem pudrem.


piątek, 5 marca 2010

Kurczak tikka masala



Kiedyś moim małym marzeniem była praca w knajpce u Chińczyka :) Praca lub przynajmniej możliwość przebywania tam w roli obserwatora, ale jak najbardziej jawnego, który mógłby zadawać pytania i własnoręcznie wypróbować przynajmniej kilku najważniejszych metod i trików kuchni Dalekiego Wschodu. Bo żeby zostać mistrzem woka, według mnie trzeba urodzić się Azjatą lub przynajmniej praktykować przez czas jakiś w azjatyckiej kuchni. Mimo tego, że większość składników potrzebnych do uraczenia siebie i rodziny "chińszczyzną" można kupić w osiedlowym sklepie, to zawsze brakuje tego czegoś - może dodatkowej łyżki sosu sojowego lub octu ryżowego, może intensywniejszego mieszania w woku albo większego ognia pod nim..

Tak samo chciałabym choć na chwilę przenieść się do serca kuchni hinduskiej. Zobaczyć jak ciemnoskórzy kucharze w turbanach garściami dodają do swoich potraw niezliczone rodzaje przypraw, prosto z usypanych z nich kolorowych, aromatycznych stożków. Poczuć jak od mieszanki kolorów i zapachów kręci się w głowie. Te marzenia wracają do mnie zawsze, kiedy mam ochotę na coś egzotycznego :) Na przykład na kurczaka tikka masala.

To łagodne curry, którego rodowód wywodzi się podobno z Pakistanu, zostało za sprawą Brytyjczyków "zeuropeizowane" do tego stopnia, że chicken tikka masala jest jedną z najpopularniejszych potraw na Wyspach. Brytyjczycy chętnie zamawiają ją w pubach i restauracjach z "pintem" piwa i tylko Anglicy i Szkoci wciąż spierają się, z jakiego miejsca dokładnie rozprzestrzeniła się moda na curry i czy tikka masala jest bardziej angielsko-indyjskie czy bardziej szkocko-indyjskie ;) W każdym razie nie trzeba wyruszać bardzo daleko, żeby spróbować oryginału i dużo łatwiej osiągnąć pożądany smak i ugotować curry tikka masala w domu, nawet nie terminując nigdy u Pakistańczyka czy Hindusa (bo skoro Brytyjczycy potrafią... ;))) Zwróciłam się właśnie do jednego takiego Brytyjczyka, mieszkającego na mojej półce z książkami ;) i z jego pomocą ugotowałam wybornego kurczaka tikka masala na obiad. Jamie Olivier w "Moje obiady" i "Ministry of Food" podaje dwie wersje curry - jedną ze śmietanką i grillowanymi kawałkami mięsa, drugą z mlekiem kokosowym i gotowanym w sosie kurczakiem. W naszych sklepach z artykułami z różnych kuchni świata można kupić gotową pastę tikka masala, ale przygotowanie jej samemu zajmuje mniej więcej tyle czasu, co rozpakowanie gotowej torebki. Wystarczy tylko pogrzebać na półce z przyprawami i wymieszać te właściwe. Obie wersje przepisu Jamiego są godne polecenia i swoje własne modyfikacje jak najbardziej dozwolone (kurczaka można zastąpić np. jagnięciną, a świeże papryczki chili - pieprzem cayenne). Najważniejsze, że danie rozgrzewa, co w obliczu syberyjskiego marca nie jest bez znaczenia ;)



Kurczak tikka masala:

3 średniej wielkości piersi z kurczaka,
4 ząbki czosnku,
ok. 4 cm kawałek świeżego imbiru,
2 papryczki chili,
1 łyżka ziaren gorczycy,
1 łyżka słodkiej papryki w proszku,
2 łyżeczki mielonego kuminu,
2 łyżeczki mielonej kolendry,
1 łyżka kurkumy,
3 łyżki przyprawy garam masala,
200 g tłustego jogurtu naturalnego (bałkański lub grecki nadaje się idealnie),
2 cebule,
400 g pomidorów z puszki lub 2 łyżki koncentratu pomidorowego,
115 ml śmietanki kremówki lub mleka kokosowego,
1 łyżka masła,
garść płatków migdałowych,
garść świeżej kolendry lub natki pietruszki

Czosnek i imbir zetrzeć na tarce o najdrobniejszych oczkach. Papryczki chili posiekać drobno i wymieszać z imbirem i czosnkiem. W garnku rozgrzać trochę oliwy i wrzucić ziarna gorczycy. Kiedy zaczną strzelać, wyjąć je i dodać do mieszanki imbiru i czosnku, dodając również paprykę w proszku, kumin, kurkumę, mieloną kolendrę i 2 łyżki przyprawy garam masala.

Kurczaka pokroić w kostkę, wymieszać z jogurtem i połową mieszanki przypraw. Pozostawić do marynowana na minimum pół godziny. Kawałki marynowanego kurczaka zgrillować na patelni lub upiec do miękkości.

Masło rozpuścić w garnku, w którym wcześniej była gorczyca, wrzucić pokrojoną w krążki cebulę i drugą połowę mieszanki przypraw. Dusić na małym ogniu przez 15 minut, uważając by nie zbrązowiała. Dodać przecier pomidorowy lub pokrojone pomidory, łyżeczkę soli i szklankę wody. Dobrze wymieszać i dusić kilka minut, aż sos odparuje i zgęstnieje.

Do sosu dodać kawałki kurczaka, śmietanę lub mleczko kokosowe i pozostałą łyżkę przyprawy garam masala. Zagotować i doprawić do smaku solą. Jeżeli trafią się kwaśne pomidory lub jeśli lubicie łagodniejszy smak, do sosu można dodać też 1-2 łyżeczki miodu.

Przed podaniem posypać danie posiekaną kolendrą lub natką pietruszki i płatkami migdałowymi. Można też skropić sokiem z cytryny lub limonki. Podawać z ugotowanym na sypko ryżem lub/i indyjskimi chlebkami (naan lub czapati).


poniedziałek, 1 marca 2010

Ciastka z jabłkami



A miało być tak pięknie! Ostatni dzień zimowego lutego od rana budził nadzieję, że to naprawdę będzie ten ostatni dzień chłodu i śniegu w tym roku. Słońce świeciło cudnie i dało się odczuć pierwsze, ciepłe podmuchy wiatru. W ogrodzie znalazłam lekko pogniecione, ale już przeciągające się z zimowego snu, zielone liście prymulek i wychylające się spod resztek śniegu, jak zielone peryskopy, łodyżki przebiśniegów. Zachęcona tym wszystkim przejrzałam swoją szafę, odgrzebując bardziej przewiewne ciuchy, a przy okazji przebrałam bloga w wiosenne wdzianko, a zimowe, "piernikowe" zamknęłam na dnie szuflady ;) Wszystko na marne, bo nadzieja znów okazała się matką głupich... 1 marca, zamiast ciepłego, wiosennego zefirka, przez Europę przetoczył się jakiś okropny huragan o wdzięcznym imieniu Xynthia (zastanawiacie się czasem kto, na jakiej podstawie i w jakim celu nadaje imiona zjawiskom meteorologicznym? ;)) Znowu było zimno i mrocznie :( I nie pozostaje mi nic innego, jak westchnąć z zawodu i na przekór wszystkiemu, pierwszego marca podzielić się z Wami tymi promykami słońca, które udało mi się złapać wczoraj :)

Na pożegnanie lutego upiekłam proste i pyszne ciastka z jabłkami. Znam ich dwie wersje - serową i krucho-drożdżową. Kawałki jabłka, upieczone w cieście z dodatkiem białego sera są naprawdę wspaniałe, ale mają jedną wadę - bardzo szybko tracą świeżość i najlepiej smakują tuż po upieczeniu. Dlatego tym razem wybrałam wersję "weekendową" ;) na cieście krucho-drożdżowym. Najlepiej przygotować ciasto dzień wcześniej, aby spokojnie poleżakowało w lodówce przez noc, bo jest to bardzo ważne, aby uzyskać pożądaną kruchość ciastek. Na drugi dzień wystarczy już tylko rozwałkować elastyczne ciasto i powykrawać krążki, jak na pierogi. Zawijanie kawałków jabłka trwa sekundę, pieczenie nie więcej niż pół godziny. Przepis znaleziony dawno temu w dodatku kulinarnym Gazety Wyborczej. Jedno ciastko, drugie ciastko, trzecie ciastko... i od razu czekanie na tę prawdziwą wiosnę robi się bardziej znośne ;)



Krucho-drożdżowe ciastka z jabłkami:

350 g mąki,
200 g masła,
100 g kwaśnej śmietany,
1 jajko,
1 żółtko,
10 g świeżych drożdży lub czubata łyżeczka suszonych,
1/2 łyżki cukru,
szczypta soli,

ok. 500 g jabłek,
trochę soku z cytryny i cynamonu,
cukier puder

Mąkę przesiać na stolnicę i posiekać z zimnym masłem. Dodać sól i drożdże roztarte z cukrem. Dodać śmietanę, rozmącone jajko z żółtkiem, siekając wszystko nożem. Szybko zagnieść i uformować kulę. Ciasto zawinąć w folię i włożyć na noc do lodówki.

Schłodzone ciasto rozwałkować do grubości około 3-4 mm. Wycinać krążki.

Jabłka obrać, wyciąć gniazda nasienne i podzielić na ćwiartki. Skropić sokiem z cytryny i posypać cynamonem. Kawałki jabłka zawijać w placuszki ciasta, tak aby powstały pierożki, otwarte z jednej strony.

Ciastka ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec na złoty kolor w temperaturze 180 stopni (zajmuje to około 15-20 minut).
Upieczone i ostudzone ciastka posypać cukrem pudrem.



  © Blogger template 'Morning Drink' by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP