Witajcie po wakacyjnej przerwie :) Wszystko co dobre i przyjemne niestety szybko się kończy, a szczególnie odczuwa się to, kiedy urlopowe powroty zbiegają się z końcem lata (jakiekolwiek by nie było ;)) Bo nie wiem jak Wy, ale ja czuję jesień w powietrzu każdą komórką ciała. Do lata i wakacji wrócę jeszcze nie raz, ale zanim opowiem Wam o urokach pewnej bardzo zielonej wyspy, muszę zanotować w moim prywatnym, blogowym, kulinarnym pamiętniku swoje pierwsze, bliskie spotkania z dziczyzną :)
Zanim wyjechałam na urlop, przypadkowo i niespodziewanie zostałam obdarowana sarniną. Nigdy wcześniej nie miałam okazji przyrządzania dziczyzny "od podszewki". Jeżeli pojawiała się w domu, to zwykle pod postacią gotowej, bardzo smacznej, chudej, wędzonej kiełbasy. Z zamierzchłych czasów pamiętam jedynie zająca w winie, którego przygotowanie trwało kilka dni i obejmowało wiele skomplikowanych etapów, a kiedy w końcu pojawił się na półmisku, na jego widok nawet nasz ówczesny, wszystko jedzący pies uciekał w popłochu ;)) Kiedy więc zobaczyłam połacie surowego, sarniego mięsa, początkowo wcale nie skakałam z radości - wręcz przeciwnie - zawisło mi nad głową brzemię odpowiedzialności za losy bądź co bądź unikatowego w mojej kuchni i cennego produktu. Poszły w ruch książki i internet i po przerobieniu tematu dziczyzny, zdecydowałam się na uduszenie sarniny w czerwonym winie (bojąc się, że pieczone chudziutkie i delikatne mięso zamieni się w niejadalny wiór) i podanie jej po staropolsku z kurkami w śmietanie. Tym razem nikt nie uciekał od stołu ;) Wszystkim bardzo smakowało, a ja sama do dziś wspominam smak cudownego sosu, który utworzył się na patelni podczas duszenia sarniny. Mój debiut w temacie dziczyzny uważam za udany :)
Udziec sarni z kurkami w śmietanie:
udziec sarni,
ok. 1 litr maślanki,
2 szklanki dobrego wytrawnego czerwonego wina,
5 ząbków czosnku,
2 gałązki świeżego rozmarynu,
kilka ziaren jałowca,
świeżo zmielony pieprz,
sól,
oliwa + 2 łyżki masła
300 g świeżych kurek,
1 szklanka słodkiej śmietanki kremowej,
1 cebula,
2 ząbki czosnku,
50 g masła,
sól, pieprz,
duży pęczek natki pietruszki
Dwa dni przed planowanym podaniem umyte i oczyszczone mięso umieścić w szklanym naczyniu i zalać maślanką (tak, aby maślanka przykrywała je w całości). Zostawić w lodówce na dobę - w tym czasie skruszeje.
Po tym czasie wyjąć udziec sarni z maślanki, osuszyć, natrzeć solą, świeżo zmielonym pieprzem i roztartymi w moździerzu ziarnami jałowca oraz oliwą. Zawinąć w folię przezroczystą i zostawić w lodówce na kolejną dobę.
Przynajmniej godzinę przed przyrządzaniem dania wyjąć mięso z lodówki. Na patelni rozgrzać trochę oliwy z dwiema łyżkami masła. Zeszklić posiekany czosnek, po czym przełożyć na patelnię mięso i zrumienić z każdej strony. Dodać wino oraz rozmaryn, przykryć patelnię i dusić mięso na średnim ogniu pod przykryciem do miękkości, co jakiś czas przewracając je i podlewając winem.
Uduszony udziec wyjąć na półmisek. Jeżeli sos nie zgęstniał, zredukować go, gotując jeszcze parę minut na patelni bez przykrycia.
Kiedy mięso dusi się na patelni, można przygotować kurki w śmietanie. Oczyszczone i umyte grzyby wrzucić na wrzącą wodę i gotować przez chwilę. Osączyć.
Na patelni rozgrzać masło. Dodać posiekaną cebulę i czosnek i smażyć do miękkości. Dodać kurki i smażyć wszystko na małym ogniu około 5 minut. Dodać śmietankę, wymieszać i dusić jeszcze przez chwilę, aż sos zgęstnieje. Przyprawić solą i pieprzem. Na końcu dodać posiekaną natkę pietruszki.
Gotowy udziec sarni pokroić w grube plastry. Ułożone na talerzu polać sosem. Podawać z kurkami w śmietanie.









