poniedziałek, 23 stycznia 2012

Ciastka na (chiński) Nowy Rok


Nowy Rok 2012 obchodziliśmy hucznie już prawie miesiąc temu, tymczasem na Dalekim Wschodzie dopiero dzisiaj księżyc obwieścił nadejście nowego roku - Roku Smoka. Kalendarz chiński jest kalendarzem lunarnym, kształtowanym przez fazy księżyca, dlatego dzień początku nowego roku, czyli pierwszy dzień pierwszego miesiąca księżycowego jest ruchomy i przypada zwykle na koniec stycznia lub początek lutego. Zupełnie inaczej niż w naszym kalendarzu, pierwszy dzień nowego roku w Chinach jest jednocześnie świętem pierwszego dnia wiosny - jednym z trzech najważniejszych świąt w roku. Dlatego też obchody Nowego Roku trwają tam aż piętnaście dni, z których każdy jest pełen symboli i ma swoje znaczenie, a świętowanie jest huczne, kolorowe i bardzo rodzinne.



Pełne symboliki jest również jedzenie i dania serwowane w czasie tych dni, podobnie jak zestaw naszych dań bożonarodzeniowych i tak samo niezrozumiałej dla przedstawicieli innych kultur.
Pośród świątecznych przysmaków typowych dla Chin, od zawsze najbardziej fascynowały mnie ciastka księżycowe (moon cakes 月餅). Mimo że moon cakes są charakterystyczne bardziej dla święta jesieni (w rodzaju naszych dożynek) niż Nowego Roku, postanowiłam zmierzyć się właśnie z nimi, bo nic bardziej od nich nie kojarzy mi się ze słodką stroną kultury Państwa Środka. I jeszcze fakt chwilowego posiadania tych pięknych, starych, drewnianych foremek, znalezionych (niestety nie przeze mnie osobiście, ale przez moich przyjaciół :)) na pekińskim pchlim targu, pomógł znacząco w podjęciu decyzji :)

Rodzajów ciastek księżycowych jest pewnie tyle, ile odrębnych regionów Chin. Współczesne moon cakes przeważnie mają kształt okrągły, jak księżyc w pełni, z charakterystycznym dekoracyjnym wzorkiem na wierzchu i ze słodkim nadzieniem w środku, którego centralną część stanowi ugotowane na twardo, solone żółtko. Moje ciastka, dzięki foremkom, mają "oldskulowe" kształty smoka, ryby i kwiatu lotosu. Za to koniecznie chciałam wypróbować nadzienie najbardziej chińskie z chińskich, czyli pastę z czerwonej fasolki adzuki (znajdziecie ją w każdym większym supermarkecie w dziale warzywnym) :) Chińczycy zwykle kupują ją gotową, w puszce, ale zrobienie jej samodzielnie jest równie łatwe, co spacer do sklepu :) Podkręciłam ją trochę wg własnego gustu korzennym przyprawami i odrobiną skórki pomarańczowej (która została mi od świątecznych wypieków ;)) i efekt był bardzo zadowalający - ciastka zostały przetestowane na rodzinie i wszyscy jednogłośnie przyznali, że bardzo smaczne, ale nikt nie zgadł, że nadzienie to głównie fasola :) Od zawsze miałam mnóstwo szacunku i podziwu dla sztuki azjatyckiej, a teraz przekonuję się, że kulinaria to jeszcze jedno jej niedoścignione dzieło. Ciastka wyszły przepiękne i mam świadomość, że to nie moja zasługa, ale tych oryginalnych, rzeźbionych foremek.

Rok smoka jest podobno najbardziej korzystny i pomyślny dla ludzi, bo smok to najsilniejszy z chińskich znaków. Mam nadzieję, że taki właśnie będzie, czego Wam i sobie życzę :)




Chińskie ciastka z nadzieniem z czerwonej fasolki:

ciasto - 
150 g mąki,
95 g złocistego syropu (Golden Syrup),
45 g oleju arachidowego,
1/2 łyżeczki wody (najlepiej alkalicznej)

pasta z czerwonej fasolki - 
150 g fasolki adzuki,
1/4 szklanki drobnego cukru,
2 łyżeczki miodu,
1 łyżka wiórków kokosowych,
1/2 łyżki posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej,
1 łyżka oleju arachidowego,
szczypta cynamonu,
szczypta mielonego kardamonu

dodatkowo -
1 żółtko,
1 łyżeczka wody

Ciasto najlepiej przygotować dzień przed pieczeniem ciastek. Syrop, olej i wodę wymieszać. Mąkę przesiać do miski i dodać składniki mokre. Zagnieść jednolite ciasto (jeżeli bardzo się lepi, dodać trochę więcej mąki). Uformować kulę i zawinąć w folię. Zostawić w lodówce na przynajmniej 5 godzin, a najlepiej na całą noc.

Fasolkę zalać wodą i moczyć 2 godziny. Następnie odcedzić, przełożyć do garnka, zalać świeżą wodą i gotować na małym ogniu pod przykryciem około godzinę, aż fasola będzie miękka, a jej łupinki popękają (trzeba pilnować, aby woda nie wygotowała się i w razie potrzeby uzupełnić). Ugotowaną fasolkę odcedzić, przetrzeć przez sitko lub zmiksować blenderem. Jeżeli masa jest bardzo wilgotna, odcisnąć nadmiar wody przez gęstą gazę.
Olej rozgrzać na patelni. Dodać fasolowe puree, cukier, miód, wiórki kokosowe i przyprawy i dusić na małym ogniu mieszając, aż cukier roztopi się, a pasta zrobi się sucha. Na końcu wymieszać ze skórką pomarańczową. Ostudzić.

Schłodzone ciasto podzielić na około 15 części (w zależności od wielkości foremek). Każdą część rozwałkować cienko, po czym nałożyć 2 łyżki pasty z fasolki. Dokładnie zlepić brzegi wokół nadzienia i umieścić ciasto w oprószonej mąką foremce. Lekko docisnąć brzegi i wyjąć ciastko (trzymając formę za rączkę i stukając o blat). Ciastka ułożyć na wyłożonej papierem do pieczenia blasze.

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni, po czym włożyć blachę z ciastkami. Piec 10 minut. W tym czasie rozkłócić żółtko z łyżeczką wody. Po 10 minutach wyjąć blachę z ciastkami i chwilę studzić, po czym każde ciastko posmarować po wierzchu żółtkiem i ponownie włożyć do pieca na kolejne 10 minut, aż zarumienią się na złoto.



56 komentarze:

  1. Zazdroszczę ciastek, foremek...i wiedzy :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. pozazdrościłam Ci tej foremki i tych ciasteczek.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Ja też świętuję Nowy Rok, tylko z noworocznymi ciasteczkami z zielonego groszku:)
    Masz cudne foremki!!!
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Pinkcake - Tobie również szczęśliwego Roku Smoka! Widzę, że świętujemy na strączkowo :D Biegnę zobaczyć Twoje groszkowe ciasteczka!

      Usuń na zawsze
  4. Ale cudne ciasteczka, a foremka jest świetna, ciekawa jestem gdzie ją kupiłaś. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Dario, foremki przyjechały z Chin,a dokładnie prosto z Pekinu :) Należą do moich przyjaciół, a ja jestem tylko w chwilowym ich posiadaniu :)

      Usuń na zawsze
  5. Wspaniałe te ciasteczka Komarko! Piekne masz foremki!:)
    Pozdrowienia serdeczne:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Bruce Lee urodził się w roku smoka! :) Miejmy nadzieję, że przyniesie nam same pozytywy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? :D Nawet nie wiedziałam! To tłumaczy jego siłę i zdolności w sztukach walki :) Też mam nadzieję, że rok będzie wspaniały, jak na smoka przystało :)

      Usuń na zawsze
  7. niesamowite!!bardzo fajny post. piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Piękne! Jestem bardzo ciekawa smaku nadzienia. Gdzie dostałaś takie wspaniałe foremki? Czerwienieję z zazdrości :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. aaaaa to się rozchorowałam ,aaaa Komarko ciasteczka , foremki mamusiu kochana będą mi się śnić i śnić
    p.s jeśli one nie wyczarowane , co podejrzewam najbardziej , to gdzie to się kupuje?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Margot, kupuje się je na pekińskim pchlim targu :) Co gorsza, podobno takich cudeniek była tam cała masa! Szkoda, że mnie tam nie było niestety, a foremki przywieźli i wypożyczyli moi przyjaciele :)

      Usuń na zawsze
    2. aaaaa to teraz moje serce będzie krwawic :D no taka rządzą posiadania choć jednej takiej foremki we mnie wybuchła ,że aż strach , a ciekawe czy na Ebay by były?

      Usuń na zawsze
    3. Ja mam lepszy pomysł - może zorganizujemy wyprawę do Azji, szklakiem chińskich targów staroci? :D (jacyś sponsorzy chętni wesprzeć cel? ;))

      Usuń na zawsze
    4. Hm , kusząca propozycja tylko pewnie droższa

      Usuń na zawsze
  10. Zakochalam sie w tych zdjeciach... Szczesliwego Roku Smoka! :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Ślinotok!! Znowu...;)
    I życzę również silnego Roku:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem tych ciasteczek. To coś zupełnie innego niż widuję na co dzień. Bardzo mnie zastanawia jak smakują:) Ale bez takich ślicznych foremek, chyba nie miałyby takiego uroku:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Smakują bardzo ciasteczkowo :) Nikt z próbujących nie poznał się, że w środku jest fasola, bo nadzienie ma raczej lekko orzechowy posmak. Ale to fakt, że kształty z foremek to ich największy urok :)

      Usuń na zawsze
  13. Komarko, miło, że oddałaś tymi ciasteczkami cześć chińskiej tradycji. Są fenomenalne! Piękne te foremki :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam wszystko co azjatyckie i zwykle śledzę wszystkie święta i tradycje :) Mam w kolejce jeszcze dużo azjatyckich przysmaków do wypróbowania :)

      Usuń na zawsze
  14. Niesamowite. Ciekawa jestem (jak Margot) skąd wyczarowałaś te wspaniałe foremki.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Wypożyczyłam od przyjaciół, a oni przywieźli z samego źródła - z wyprawy do Chin :)

      Usuń na zawsze
  15. Jako katoliczka z przekonania nie wierzę we wszelkie horoskopy. I nawet nie czytuję. Jednak fakt faktem, że rocznikowo to ze mnie chińska smoczyca jak się patrzy. Ciasteczka oryginalne. Nie spotkałam się z nimi.
    Czy ta fasolka jest podobna do czerwonej fasolki w smaku?
    Pozdrawiam
    Anuszka

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Adzuki jest słodsza od zwykłej fasoli czerwonej i przede wszystkim ma orzechowy posmak, co bardzo sprawdza się w cukierniczym jej zastosowaniu :)
      Anuszko, skoro Ty smoczyca, to podwójnie Twój rok! :)

      Usuń na zawsze
  16. Te ciasteczka też mnie zawsze bardzo ciekawiły. Muszą być pyszne! I wyglądają jak zaczarowane :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. Komarko, rety piekne ciastka, ale najpiekniejsze jednak foremki i takie wysluzone - podziwiac tylko! Az mi przypomnialas, ze zaniechalam poszukiwania "sticky rice flour" na hinskie ciastka, czuje ze obudzilas we mnei plany :) Usciski sle.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Basiu, wiesz że ja też tej mąki poszukiwałam przez jakiś czas! :D Mam kilka książeczek przywiezionych z Indonezji, z przepisami na azjatyckie desery i ta mąka ciągle się tam przewija. Jak wpadniesz na jej trop to daj znać :)

      Usuń na zawsze
    2. a ta maka to nie będzie z tego słodkiego ryżu?

      Usuń na zawsze
    3. Komarko, wiesz kupilam taka make dzisiaj (jak pisala Ala ona sie inaczej nazywa "slodka" lub "glutinous) i gdy wrocilam do domu to zobaczylam, ze mam od roku w szafce :-) Podeslac?

      PS. Do Alci, sa Alu na Ebayu, a wiem bo kiedys patrzylam na formy na speculaas ;-)

      Usuń na zawsze
    4. :D Dobrze znam te zaskakujące znaleziska w kuchennych szafkach. A gdzie ją dostałaś Basiu? Supermarket, sklep azjatycki? Też przypomniało mi się jedno miejsce, w którym jest duże prawdopodobieństwo, że taką mąkę mają - sprawdzę póki pamiętam :)

      Usuń na zawsze
    5. W koreanskim sklepie Komarko, niby nieduzym, ale chyba ta maka to naprawde podstawa :) A wczesniejsza make doslatam od Felluni, wiem ze ona sama mielila... Usciski!

      Usuń na zawsze
    6. aaaa Basia!!! Jesteś złota!!!

      Komarko , ja tez sama miele , kupuję w sklepach (te dla wegetarian ,eko zawsze ją maja ) i w młynku do kawy ,a jak mi trzeba dużo to mam taki prawdziwy , domowy młynek do ziarna (żarnowy)

      Usuń na zawsze
  18. it looks awesome! I wonder where I could find the shape :)
    kisses

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Emily, the cakes molds were bought at Chinese flea market in Beijing :)

      Usuń na zawsze
  19. To prawda, świętujemy, świętujemy :) niestety, żadne moon cakes nie wyglądają tak uroczo, jak Twoje!
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Emma, a ja Ci zazdroszczę, że Ty u źródła możesz spróbować oryginalnych moon cakes! :) Wszystkiego dobrego wzajemnie!

      Usuń na zawsze
  20. fantastyczne ciasteczka i te foremki, sliczne są.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. Mnie również fascynują moon cakes od dłuższego czasu, choć nigdy ich jeszcze sama nie piekłam. A Twoje foremki to jedne z najpiękniejszych, jakie widziałam kiedykolwiek :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. Ale ciekawe ciasteczka! Fasolka na słodko, hmmm, może być dobre. Podobno robiło się dawniej też torty z fasoli. A foremki przepiękne. Na pewno musisz oddać?:))
    Pozdrawiam
    Mika
    P.S. A nie masz jakiejś foremki z psem? Bo ja z roku Psa...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Ale super te ciasteczka ! I jakie piękne foremki :)
      Wszystkiego najlepszego w Roku Smoka !!!

      Usuń na zawsze
    2. Mika, oddać muszę, ale one należą do moich bardzo dobrych przyjaciół, więc w razie czego będę mogła pożyczyć jeszcze raz ;) Psa niestety nie mam, ale tego smoka można pod niego podciągnąć ;) Pozdrawiam!

      Grażynko, Tobie wszystkiego naj również! :)

      Usuń na zawsze
  23. Niesamowite nadzienie i jaki piękny ma kolor :) Myślisz, że można je zastosować jeszcze w jakiś inny sposób, niż w tych ciasteczkach? Zapraszam do siebie po przepis na szarlotkę, ale taką, której piec nie trzeba - nie jest tak oryginalna jak Twoje ciasteczka, ale smaczna i szybka.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Doranma, jeżeli chodzi o fasolkową pastę na słodko, to można! :) Właśnie zajadam się czymś równie smacznym co ciasteczka, a na wpis i przepis zapraszam już za chwilę :)
      A na szarlotkę - każdą, wpadnę z miłą chęcią :)

      Usuń na zawsze
  24. przepis rewelacyjny:D jestem pod wielkim wrażeniem :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  25. wow, jakie cudenka:)
    foremki i ciasteczka sa sliczne:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  26. Prześliczne!!! Niesamowite, jak dokładnie odwzorowały się rysunki z foremek na upieczonych ciastkach!
    Słodkie nadzienie z fasoli jest też charakterystyczne dla japońskich smaków, ciekawe, czy robi się podobnie? Sporo oglądam filmów anime, oni się tam ciągle zajadają krokietami z takim słodko-fasolowym nadzieniem. Mam wielką ochotę spróbować upiec coś w tym stylu i zagryzać przy kolejnym seansie :))
    Wspaniałego Roku Smoka Komarko!!!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  27. Niedzielko, przepis na ciasto i na nadzienie wzorowałam na przepisach z azjatyckich blogów i myślę, że chińska i japońska receptura w tym przypadku jest podobna. Inne ciasto nie zdały egzaminu - wzorki ginęły w czasie pieczenia niestety. Ciasto musi być tłuste - olejowe lub na smalcu i bez żadnych spulchniaczy - wtedy ciastka wychodzą cudnie :)
    Szczęśliwego smoczego roku! :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze

  © Blogger template 'Morning Drink' by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP